Zakładki uzupełnię na bieżąco. Poszukiwana jego obecna dziewczyna!
Cytat Freuda, pan na zdjęciu niestety nieznany :(
| regulamin | administracja | fabuła | organizacja |

Cześć i czołem! Pokochajcie mi Tally, proszę cieplutko. Oczywiście, wszelkimi innymi wątkami również nie pogardzę, bo życie nie jest przecież różowe, hę.
W tytule The Lumineers, na zdjęciach (zmieniają się po najechaniu) ładna pani z pinteresta.
Oddam przyjaciela Olivera, który opiekował się domem jego rodziny i zajął się Tallulah po jej przyjeździe. Może to być nowa postać lub istniejąca już na blogu (mężczyzna koło trzydziestki, jak jej mąż). Do rozwinięcia.
Opis Tallulah wyidealizowany, oczywiście, bo to perspektywa zakochanego, umierającego męża. Ile w tym prawdy, dowiecie się wątkach. :D
Była spokojna. W tej godzinie i minucie, gdy tkwiła w nieszkodliwym zawieszeniu, wpatrując się w zaśnieżony pejzaż. Wsunęła palce w rękaw kurtki i dotknęła chłodnego materiału bransoletki; kilka metalowych kwiatków na lakierowanym rzemyku. Dotychczas sądziła, że już nigdy nie zazna ciszy, a ucieczka przed całym światem za każdym razem będzie kończyła się sromotną porażką. Cóż. Sytuacja nie była idealna; wiał chłodny, przeszywający do szpiku kości wiatr, a ciężkie chmury przesuwały się po niebie wskazując, że lada chwila może sypnąć śnieg.
Nigdy nie rozumiała, gdy ludzie mówili, że życie składa się z małych momentów. Czuła przecież potrzebę spektakularnych gestów i skrajnych emocji, które by dawały dowód, że to właśnie jest życie naprawdę.Teraz jednak była spokojna. W tej godzinie i minucie.
If you go when the snowflakes falls, when the rivers freeze and summer ends
Please see for me if she's wearing a coat so warm to keep her from the howlin' winds
Minnie | RELACJE
Noah and the Whale, pani z tumblra, a odważnemu autorowi oddam męża. Teddy szuka opiekunki.
People will forget what you said, people will forget what you did,
but people will never forget how you made them feel.
Cześć! Wreszcie udało mi się u was oficjalnie zawitać. Trochę zardzewiałam i karta to pomieszanie z poplątaniem, ale mam nadzieję, że szybko naoliwię się w wątkach, do których serdecznie zapraszam. Fanny to postać eksperyment, oby się przyjęła. Do oddania relacja z Danielem, poza tym szukamy właściwie wszystkiego, choć miło by było, gdyby Fanny ktoś się zaopiekował. (: Polecam zajrzeć w zakładki, ze zdjęć spogląda śliczna Lily Collins, w tytule Maya Angelou. W razie pytań piszcie: leaf.on.a.breeze@gmail.com
Booi! Ja nie wiem, czy ta postać ma jakikolwiek sens - naczytałam się za dużo głupot, które mogą nie pasować do Mount Cartier, rodziciel mnie podkusił i w sumie nie wiem, czy research był wystarczający. Aaron jednak teraz jest spokojnym człowiekiem, który pragnie tylko wyciszenia w miasteczku i tego, by interes rodziców wciąż działał tak jak należy.
Mam nadzieję, że nie zakręciłam i nie stworzyłam kontrowersyjnej postaci. Jestem jednak gotowa zmieniać! Niemniej zapraszam na cieplutkie wątki, bo teraz w zimę potrzebujemy dużo fluffów i ciepła w formie każdej.
Pozdrawiam wszystkich autorów i ściskam mocno! :)
"Facta Non Verba" to motto Joint Task Force 2
urodzona 24 grudnia 1991 roku córka szwedzkiego antropologa i indiańskiej znachorki, recepcjonistka w miejscowej przychodni, naiwna dziewczyna o godnej podziwu wiedzy na różnorakie tematy z niewielkim pojęciem o prawdziwym życiu, miłośniczka roślin i zwierząt wszelakich, zdzierania stóp na kolejnych kilometrach, wolontariuszka u weterynarza, której największą ambicją jest dodawanie do listy przeczytanych książek kolejnych pozycji

rodzony 25 lipca 1980 rokuw Akwizgranie• skrzypek, dawniej członek Filharmoników Berlińskich, obecnie kompozytor do szuflady i grajek dla samego grania • wnuk mieszkających w Mount Cartier
Dagna & Raphael Lavoierodzice
malarka – portrecistka i doktor nauk historycznych
Raphael wyemigrował do Europy po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Winnipeg, gdzie jako jeden z najlepszych absolwentów otrzymał grant naukowy na prowadzenie dalszych badań. Choć do Akwizgranu sprowadził go zmierzch dynastii karolingów, to nie historia, a ukochana kobieta, zadecydowała o jego osiedleniu się tam na stałe.Julien jest ich jedynym dzieckiem, któremu daleko do racjonalności ojca, bliżej natomiast do romantycznego ducha matki, z którą łączą go bardzo bliskie, przyjacielskie stosunki. Raphael był powodem, dla którego Julien, mając 24 lata, wyjechał najpierw do Norymbergii, gdzie przez pewien czas pracował jako nauczyciel w prywatnej szkole muzycznej, a następnie do Berlina, związując się na stałe z tamtejszą filharmonią – co było szczytem jego ówczesnych marzeń i ambicji. Wszystko po to, by podkreślić swoją niezależność i przysporzyć zafrasowanemu ojcu jeszcze więcej zmartwień.
Cieszysz się, cierpisz, czujesz bardziej, niż inni. To cię zgubi, mój synu.lutnika i krawcowej; jako dziecko spędzał u dziadków trzy tygodnie każdych wakacji • człowiek renesansu – obok skrzypiec upodobał sobie także grę na gitarze i pisanie wierszy • ceni sobie prywatność, samotne wieczory i lampkę czerwonego wytrawnego wina •
✞ Brianna & Carter Lavoiedziadkowie
krawcowa i lutnik
Nie było w Mount Cartier osoby, która nie ulegałaby urokowi i charyzmie tego małżeństwa; zawsze uśmiechnięci, serdeczni i witający każdy dzień z niesamowitym optymizmem. Nic dziwnego, że Julien pragnął wracać do nich co roku i czuł się przy nich swobodniej, niż w rodzinnym domu w Akwizgranie. To Carter zaszczepił w Julienie miłość do instrumentu, dając mu podstawy do rozwijania swojego talentu i otwierając mu oczy na jedyną życiową pasję. Pragnienia wnuka stawiał wyżej od uzasadnionych, lecz chybionych ambicji swojego syna, Raphaela.Po wyjeździe do Norymbergii Julien odwiedzał dziadków coraz rzadziej, aż wreszcie ich kontakty zupełnie się zatarły. Kiedy wrócił do Mount Cartier po ponad dziesięciu latach, okazało się, że Brianna i Carter zmarli jakiś czas temu, a ich dom – jako że nie został uwzględniony w żadnym testamencie – został zlicytowany i obecnie mieszka w nim zupełnie obca osoba. Drewniana szopa w ogrodzie, w której mieścił się niewielki warsztat lutnika i kącik ekscentrycznej krawcowej, została nienaruszona, i nowi lokatorzy nie zrobili z niej żadnego użytku.
Nigdy nie sądziłam, że można położyć się do łóżka o czwartej nad ranem i wstać o świcie wypoczętym i gotowym do działania. Skąd było w tobie tyle energii, ty czorcie?wdowiec- choć nadal nosi na palcu ślubną obrączkę - i ojciec
✞ Giselle Lavoieżona
pielęgniarka w DRK Kliniken Berlin
Poznali się przez przypadek, gdy Julien trafił do szpitala po niefortunnym upadku ze schodów. Nie była to znajomość łatwa, bowiem oboje cechowała silna osobowość i sangwiniczny temperament, który żadnemu z nich nie pozwalał na ustępstwa. Zanim zdecydowali się na małżeństwo, na świat przyszła ich nieplanowana córka i to ona przypieczętowała rodzące się w bólach, lecz niezwykle silne uczucie. Uczyli się od siebie nawzajem – on przejął nietuzinkowe poczucie humoru i zamiłowanie Giselle do polskiej literatury, ona z kolei nabyła wrażliwość na piękno i estetyczny zmysł Juliena. Odpowiedzialność za partnera, a także za nowe życie, któremu dali początek, sprawiła, że oboje dojrzeli i wyzbyli się niezdrowego indywidualizmu.Maleńki świat, który dla siebie stworzyli, legł w gruzach kilka miesięcy temu, gdy u Giselle zdiagnozowano nowotwór trzustki. Było jednak zbyt późno, aby leczenie przyniosło jakikolwiek skutek. Po śmierci żony Julien zdecydował się przerwać swoją karierę i porzucić na jakiś czas dotychczasowe życie, nie mogąc znaleźć w nim dla siebie miejsca. Wyjechał do Mount Cartier w nadziei na odpoczynek i oczyszczenie umysłu, które pozwoliłoby mu na nowo stanąć pewniej na nogach i zadecydować o swojej przyszłości.
Kocham cię, nienawidzę, śnię o tobie i podrzynam ci gardło ostrym nożem. To wszystko, co kłębi się w twoim umyśle, w twoim sercu – potrafisz wypełnić tym drugiego człowieka.dziesięcioletniej mistrzyni akwareli• gość zajazdu „u Annie”
Heidi Lavoiecórka
Rezolutna i inteligentna dziewczynka. Rodzice nigdy nie mieli przy niej tematów tabu i mimo, że jest tylko dzieckiem, zawsze uczestniczyła w podejmowaniu ważniejszych decyzji i nie bała się wytykać błędów dorosłym. Nie odzywała się do matki przez kilka dni, gdy ta wracała z pracy zbyt późno i nie dotrzymywała obietnicy o wspólnym wieczorze, a papierosy ojca zamieniała na opakowanie żelek wiedząc, że nic nie pomaga na skołatane nerwy lepiej od słodkości. Szybko obdarza zaufaniem i łatwo zawiera nowe przyjaźnie, którymi równie łatwo się nudzi.Ze stratą Giselle poradziła sobie nad wyraz dobrze; wierzy bowiem, że matka cały czas jest przy niej i trzyma ją za rękę, gdy najbardziej tego potrzebuje. Z Julienem natomiast stworzyła duet nie do rozerwania, gdzie paradoksalnie to ona jest tą opanowaną i bardziej stabilną emocjonalnie połową, od czasu do czasu sprowadzającą ojca na ziemię. Życie z artystą okazało się trudniejsze, gdy odnalazł ukojenie w ciszy zimowego wieczoru, a dzikie ostępy i tęsknotę uznał za największą swoją inspirację, na powrót sięgając do młodzieńczej beztroski i swobody ducha.
Tworzysz tak piękne, wesołe melodie, a grając je w samotności pozwalasz, by po twoich policzkach płynęły łzy. Dziwaczejesz tatku, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Julien jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo pragnie zostać w Mount Cartier na dłużej (a może na stałe?) i potrzebuje czegoś lub kogoś, kto zdoła go tu zatrzymać. To niespokojny duch, którym targa wiele emocji jednocześnie, choć nie zawsze potrafi znaleźć dla nich ujście. Wątki średnie, ale zdarza nam się rozpisać na dwa komentarze – dostosujemy się do każdego. Pod imieniem i nazwiskiem ukryte coś ładnego do posłuchania, pod pogrubionym tekstem – powiązania, a pod pochyłym kilka zdjęć, które musiałam jakoś przemycić w karcie. Na wizerunku David Garrett (♥). Cześć, piszmy!![]()
