Kalendarz bloga
16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
27/03/17 Wydarzenie: Mount-ipedia - link
21/04/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap I - link
01/05/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap II - link
02/05/17 Nowy nagłówek
17/09/17 Wydarzenie: Spływ kajakowy - link
Październik • -4°C
Tydzień temu jeszcze ostatnie kolorowe liście były odgarniane z chodników, a dzisiaj? Jeśli ktoś wyszedł z domu przed siódmą rano, to na pewno widział ten biały puszek zalegający na trawnikach, samochodach czy stromych dachach naszych domków. Pierwsze opady śniegu mogły zaskoczyć turystów, ale dla prawdziwych mountcartierowców to już chleb powszedni. A więc dla tych, którzy zabłądzili lub są u nas tylko przejazdem: drodzy państwo, oto oficjalne otwarcie zimowego sezonu! Na wygrzewanie się w promieniach słońca zapraszamy ponownie w czerwcu, a teraz proszę kupować wełniane szaliki i czapki, bo noce są już coraz chłodniejsze. Oszczędźcie naszego biednego lekarza i nie wystawajcie zakatarzeni pod drzwiami jego gabinetu, bo na pewno nie narzeka on już na brak pacjentów!

19.04.2014

Mecz Hokeja

Wydarzenie: Mecz hokeja
Termin rozpoczęcia: 19.04 (16:00)
Termin zakończenia: ok. 21.04 (23:00)
Lokalizacja: centrum miasteczka
Godzina na fabule: 16:00
Status: otwarte dla wszystkich

☆ LODOWISKO PRZEZNACZONE DO GRY ☆



Ludzie od tygodni oczekiwani na mecz hokeja. Na tę okazję burmistrz zorganizował lodowisko, powołując do tego specjalne służby (tj. straż miejską), która pieczołowicie zajęła się rozlewaniem wody po ulicach Mount Cartier. Do południa pomiędzy budynkami i świątecznymi ozdobami zaświeciły tafle lodu, a co mniej ostrożni przechodnie przypominali sobie o tym dopiero, gdy po fenomenalnym poślizgu lądowali tyłkiem na twardej nawierzchni.
Co prawda warunki w niczym nie równały się z halą sportową w Squamish, ale miejsca na pomniejszą rywalizację między miejscowymi wystarczało. Odważni zawodnicy mieli stawić się w centrum o godzinie 16:00, a już od 15:30 postawiono na lodzie bramki. Mieszkańcy, którzy nie brali aktywnego udziału w meczu, rozstawili się natomiast ze stolikami przed jednym z budynków (patrz: prawa strona zdjęcia), skąd mieli idealny widok na lodowisko. Wydarzenie mogło się wydawać tym bardziej atrakcyjne dla przyjezdnych, bowiem specyfiką miasteczka było to, że mieszkańcy odnajdywali każdą możliwą okazję na wykorzystanie przestrzeni. Tego sezonu granicę boiska wyznaczała od jednej strony ustawiona na środku choinka przy której sprejem wymalowano czerwoną linię na lodzie, od drugiej budynki z bramką nieopodal widowni. Pozostałe dwie linie kończyły się tam, gdzie ustawiono pachołki, co oznaczało, że druga bramka stała w zagłębieniu przy słupkach.
Na tak niekomfortowej przestrzeni widownia z pewnością liczyła na ekscesy – rozpędzonego napastnika pakującego się w choinkę przy zbyt szybkim manewrze, obrońcę, który niechybnie wplątuje się w słupki zapominając o granicach boiska, albo biednego gracza, którego wepchnięto w zaspę. Tak zdarzało się co roku i było to o niebo zabawniejsze niż oglądanie zwykłego zderzenia z bandą.


Aby uniknąć chaosu w wydarzeniu, na początku komentarza zaznaczaj osoby, które pojawiają się w opisach, bądź do których się zwracasz, np.
Grace, Roy

(...) - Roy, w tej zawierusze chyba zgubiłeś buty - kiedy odzywał się do niego, Grace przyglądała się im obu z pewnego dystansu.

Wzór komentarza:

<b>Grace, Roy</b>

(...) - Roy, w tej zawierusze chyba zgubiłeś buty - kiedy odzywał się do niego, Grace przyglądała się im obu z pewnego dystansu.


Kilka uwag:
  1. Nie używajcie w komentarzach opcji: "Odpowiedz".
  2. Nie zapominajcie o wzorze komentarza (jak wyżej).
  3. Starajcie się pisać krótko, nie rozwlekle, żeby zachować dynamiczną grę.
  4. MG wtrąca się bez zapytania, chociaż będziemy się starać informować obecnych o wciskaniu się w kolejkę.

☆ PRZEBIEG GRY ☆


Poniżej znajdują się Karty Gracza. Służą one do usprawnienia rozgrywki i zapewniają sprawiedliwy przebieg meczu hokejowego. Każdy Gracz ma obowiązek odkrywać karty w następujący sposób: po napisaniu treści komentarza fabularnego należy zamieścić pod tekstem wybrany przez siebie numer, by odsłonić odpowiadającą mu kartę. Pod każdym numerkiem kryje się losowe zdarzenie (tzw. Akcja), dotyczące bohatera, np. wybiłeś krążek poza boisko. MG po każdym odsłonięciu będzie aktualizował listę, by gracz wiedział, jaką Akcję wywołał. Akcję należy uwzględnić przy kolejnym poście, który również powinien kończyć się dołączeniem do wątku nowego, wybranego przez siebie numerka. Gra kończy się z chwilą wykorzystania wszystkich Kart Graczy. Wtedy też zostaną podliczone punkty z meczu, a MG ogłosi oficjalny wynik, kończąc rozgrywkę.
UWAGA! Odkrywanie kart zaczyna się od drugiego napisanego przez siebie posta. Posty piszemy po odkryciu Karty przez gracza będącego przed Nami w kolejce. Osoby przy krążku mogą wybierać tylko liczby parzyste. Osoby, które walczą o krążek mogą wybierać tylko liczby nieparzyste. Gdy liczby parzyste skończą się szybciej niż nieparzyste (i na odwrót), gra dobiega końca.

1 ZDOBYŁEŚ GOLA 3 wybiłeś krążek poza boisko
wyjechałeś poza linię boiska i wpadłeś w widownię szop wybiegł na lód, nie chcąc w niego wjechać, straciłeś krążek, ups! przechwyciłeś krążek ZDOBYŁEŚ GOLA
9 straciłeś kontrolę i oddałeś krążek przeciwnikowi jedziesz za szybko i wpadasz na członka swojej drużyny uśmiechnąłeś się do przeciwnika, dekoncentrując go, jesteś górą!
przyblokowałeś napastnika, a kolega z drużyny odzyskał krążek próbowałeś strzelić do bramki i chybiłeś przechwyciłeś krążek wpadłeś w choinkę i straciłeś krążek
17 wybiłeś krążek poza boisko uniemożliwiłeś rzut, drużyna przeciwna wybija krążek poza boisko przyblokowałeś przeciwnika, ratując drużynę przed odebraniem krążka
21 udało ci się przerzucić krążek do kolegi z drużyny wpadłeś w słupki, nie udało Ci się przejąć krążka ZDOBYŁEŚ GOLA*
zapatrzyłeś się na biust przeciwniczki, nie udało ci się przejąć krążka lód zaskrzypiał niebezpiecznie, przestraszyłeś się i uciekłeś w bok, straciłeś krążek 27 przeciwnik zagapił się, wyminąłeś go, a bramka coraz bliżej...
potknąłeś się na nierówności, lądując tyłkiem na lodzie, nici z ataku pech chciał, że potknąłeś się o swój własny kij, wyrzucając krążek dostałeś śnieżką od trenera i straciłeś widok z krążka poprawiasz rękawiczkę, w tym czasie przeciwnicy zdobywają krążek
szalik zasłonił drogę przeciwnikowi, udało ci się przechwycić krążek widownia wiwatuje, kłaniasz się im wdzięcznie i… wpadasz w bramkę obroniłeś przed golem (następnym, który się pojawi) 2 przeciwników podjeżdża, ale zamiast Cię zablokować, wpadają na siebie

*obroniony przez zawodnika zgodnie z zasadą Kart Gry (wcześniej odsłonięty numer 35)

KOLEJKA, WEDŁUG KTÓREJ PISZEMY:
  1. Beth - okularnica
  2. Mark - M.W.
  3. Grace - legalna brunetka
  4. Logan - Czerwona Jarzębina
  5. Blaze - Blaze Levy
  6. Roy - LeChat
  7. Timothy - nie istnieję
  8. Gaspar - Kubek pełen snów


Składy drużyn:

BORSUKI Z ROEDEARK
  • Roy Loyd
  • Mark White
  • Logan Navarre
  • Gaspar Moll


WIEWIÓRKI Z QUICAME
  • Timothy Wheeler
  • Grace Starling
  • Blaze Levy
  • Beth Mills



Dogrywka:

Każda osoba z drużyny wybiera jeden numerek (według listy z kolejności pisania w wydarzeniu). Pod numerkami chowają się punkty. Drużyna z największą, łączną, sumą punktów zdobytą przez graczy w dogrywce zdobywa gola i wygrywa mecz. Wybrane numerki nalezy zgłaszać w odpowiedzi na ostatni post MG. Niech los wyłoni zwycięzców!

20 pkt dla Borsuków (Logan) 30 pkt dla Wiewiórek (Timothy) 40 pkt dla Wiewiórek (Beth) 20 pkt dla Wiewiórek (Blaze)
30 pkt dla Borsuków (Mark) 10 pkt dla Borskuków (Roy) 10 pkt dla Borsuków (Logan) 40 pkt dla Wiewiórek (Grace)


MECZ WYGRYWAJĄ WIEWIÓRKI Z QUICAME
2:1

( 85 )

  1. Znany i przez wszystkich lubiany (lata temu, bo na pewno nie teraz) trener hokeja — Barty Pikles obserwował z poważną miną zbierających się powoli na prowizorycznym boisku graczy. Ręce splótł na piersi kiwając z powagą głową, kiedy na lód wszedł Roy, dopinając puchową kamizelkę. I jak mu łupnął laseczką, zdziczały dziadek, to nawet byk taki jak Roy się ugiął. — Panie Loyd! Spóźnienie! Gdzie się pan szlaja? A gdzie brat – włóczykij?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy w końcu przybyłem na miejsce w to lodowe popołudnie było już sporo kibiców czekających na rozpoczęcie.
    Cały czas starałem sobie przypomnieć co mnie podkusiło aby brać udział w meczu hokeja. Przecież ostatni raz na łyżwach jeździłem jeszcze w liceum. Ale przecież trochę ruchu jeszcze nikogo nie zabiło. Hmmm...właściwie to zabiło, ale miejmy nadzieję, że tutaj do tego nie dojdzie. Hokej to przecież nasz sport narodowy, wstyd byłoby nie wziąć udziału w meczu. Chociażby kompletnie amatorskim tak jak ten.
    Stare łyżwy jednak ciągle były całkiem dobre, kij i całą resztę pożyczyłem od sąsiada. Mam nadzieję, że jednak nie będzie aż tak źle.
    Żwawo wszedłem na taflę lodowiska i czekałem na dalszy rozwój wydarzeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż z tego, że przez całe życie bracia ciągali ją na lód, wpychali kij do rąk i kazali odbijać krążek? Lata ćwiczeń nie zdały się na wiele, bo choć Beth potrafiła porządnie, i w miarę celnie, uderzyć, to kiedy krążek leciał w jej kierunku, zawsze się chowała. A za zgłoszenie jej do meczu wciąż odmawiała podawania obiadu swoim braciom. Wycofać się nie miała odwagi, toteż stała na lodowisku, próbując się rozgrzać, i rozglądając się niepewnym wzrokiem. Miała nadzieję, że się nie zbłaźni. Przynajmniej nie za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Grace z łyżwami przerzuconymi przez ramię żwawym krokiem maszerowała wśród zasp, za nim mając udeptane ścieżki. Nie była pewna, czy granie w hokeja było dobrym pomysłem zwłaszcza wtedy, kiedy panicznie bało się pędzącego po tafli krążka. Blondynka ze wszystkim sił nie traciła wiary w swoje godne pożałowania umiejętności. Szukała rozwiązania, chociaż przez chwilę nie chciała myśleć. Dlatego zatrzymała się w miejscu, nieopodal lodowiska i szukała wzrokiem swojej drużyny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Roy, NPC (Barty)

    Od pół godziny siedział przy lodowisku, męcząc się z zapinaniem łyżew. Wszystko to dlatego, że droga do centrum była daleka, a plastik przy łyżwach zdążył w tym czasie znacząco stwardnieć, utrudniając mu wszelką pracę. Pochylony nad ziemią nie zauważył ani przybycia starego Piklesa, ani Roya. Dopiero skrzeczący głos starca zwrócił znacząco jego uwagę. Podniósł głowę z nad łyżew, uśmiechając się z rozbawieniem, gdy laseczka uderzyła w plecy Loyda. Dobrze, że on (przypadkiem) znalazł się tu wcześniej. Stary nie miał się o co go czepić, a on - spokojnie i bez większych przygód - w końcu mógł sobie pozwolić na wyjście na lód.

    TIMOTHY W.

    OdpowiedzUsuń
  6. Logan nie wiedział czy to dobry pomysł pakować się do gry. Cóż został jednak skutecznie namówiony przez jedną osobę to nie miał serca odmówić. Podchodził właśnie ostrożnie do lodowiska, stawiając niepewnie stopy. Szukał wzrokiem swojej domniemanej drużyny – Roya oraz Marka.
    To zdecydowanie był zły pomysł. Tylko dwa razy jeździł na łyżwach! Ale to prawie to samo co rolki nie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Na miejsce przybył już po wykonaniu niezbędnej przed rozpoczęciem gry rozgrzewki. Wciąż nie opuszczały go wątpliwości, czy aby na pewno dobrze robi, przychodząc tutaj. Dawno nie grał w hokeja, ale nie obawiał się tego, że zapomniał, jak powinno się jeździć i robić odpowiedni użytek z kija. Jednak wiedział, że nie jest w tak dobrej formie, jak to bywało dawniej i obawiał się, że zaprezentuje się gorzej niż teraz mu się wydaje.
    Levy sceptycznie przyjrzał się przybywającym ludziom i uśmiechnął krzywo pod nosem. Wydawało mu się, że część z nich nie za wiele ma wspólnego z hokejem, więc zastanawiało go to, jak rozgrywka będzie przebiegała.
    Stanął gdzieś z boku, by włożyć łyżwy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Roy Loyd złapał się za potylicę, krzywiąc się nieznacznie. Spojrzał na zegarek kątem oka, odczytując z niego godzinę. Spóźnił się? Przecież był jeszcze piętnaście minut za wcześnie. — Witam — rzucił w kierunku trenera, starszego od niego może o 20 lat.


    Mark White:

    Dziadek napiął się i nabuzował wściekły, w tym swoim zapale, uderzając laseczką po głowie również i pana White'a, drugiego z przybyłych na lodowisku. — Też spóźniony! No ja nie wiem, co się dzieje z dzisiejszą młodzieżą! — i stał tak, nastawiając swoją laskę, przygotowując się do ataku na kolejnego NIEspóźnionego nieszczęśliwca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mark, Grace

    Założyła łyżwy, odnotowując w pamięci, z kim jest w drużynie, do kogo ma podawać, a kogo raczej unikać. Wstała i wjechała na lód, kierując się w stronę stojącej niedaleko Grace.
    - Pomożesz mi ich zabić, jak tylko mecz się skończy. - Nie zapytała, oznajmiła, skinąwszy głową na swoich braci. Odjechała od dziewczyny i zajęła odpowiednią pozycję. No, powiedzmy, że odpowiednią, na przeciwko Marka, któremu posłała uśmiech, mając nadzieję, że nie straci dzisiaj zębów.
    Drużyna przeciwna rozpoczęła mecz, a Beth ze wszystkim sił skupiała się na tym, że krążek jej krzywdy nie zrobi, jeśli od niego nie ucieknie. Ruszyła więc w stronę Marka, do którego podano krążek.

    13 [Nie wiedziałam, w którym miejscu wybrać numerek i co w ogóle napisać, przepraszam!]

    OdpowiedzUsuń
  10. KRĄŻEK PRZESZEDŁ DO DRUŻYNY WIEWIÓREK Z QUICAME

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale, mimo, że początkowo zdobyłem krążek to szybko ruszyłem nieco na ślepo i musiałem szybko hamować gdy okazało się, że na mojej drodze stoi Grace. Przez to Beth mnie dopadła i przyblokowała zabierając krążek. Ale cóż mogłem zrobić będąc otoczony przez tak uroczą płeć piękną.
      Postanowiłem jechać za Beth jednak trzymać się nieco z tyłu.
      -Bierz ją Logan! - krzyknąłem do przyjaciela znajdującego się przed nami.

      7[przepraszam za bałagan:(]

      Usuń
  12. Beth, Grace Mark:

    — Beth podaje brawurowo krążek do Grace, Grace niestety tak samo brawurowo go nie przechwytuje. Muchomorek... kto to taki? — trener mało konspiracyjnym szeptem zwraca się do kogoś z widowni, marszcząc nos — TAK! Mark rzuca się jak bestia po krążek. Boże... co za fatalna technika. Kto Cię uczył grać?


    KRĄŻEK PRZECHWYCONY PRZEZ DRUŻYNĘ BORSUKÓW Z ROEDEARK.


    OdpowiedzUsuń
  13. Mark, Logan

    Gracey obserwowała. Czujnie, ale i tak czuła się nieco wyłączona z gry. Miała ochotę skakać i piszczeć, kiedy Beth udało się odebrać krążek Borsukom. Starling mknęła już w stronę koleżanki z drużyny, kiedy niespodziewanie to Mark przejął małe ustrojstwo. Z racji tego, że na łyżwach czuła się całkiem pewnie, ruszyła w stronę dwóch mężczyzn, Logana i Marka, chcąc chyba zrównać ich z ziemią, a raczej lodem.

    19

    OdpowiedzUsuń
  14. Mark, Grace:

    — Uwaga, uwaga. Zawodnicy walczą jak lwy! Grace uniemożliwia rzut Muchomorkowi*, krążek zostaje wybity poza boisko. Muchomorku, idioto, co Ty robisz? Z babką przegrać, no wiesz? Nie tak Was uczyłem!

    KRĄŻEK W POSIADANIU WIEWIÓREK Z QUICAME


    *Muchomorek = Mark

    OdpowiedzUsuń
  15. Grace, Mark

    Logan usłyszał Marka, jednak nie zrozumiał dokładniej co ten do niego krzyknął. Skupiał się na jednoczesnym utrzymaniu na boisku oraz ogarnięciu całości sytuacji.
    Mężczyzna zauważył iż jego przyjaciel przejął krążek. Dość szybko podjechał bliżej (jakim cudem? Magia zbliżających się świąt?) niego chcąc umożliwić mu podanie (jakkolwiek samobójcze by to nie było), gdy nagle jak burza między nich wepchnęła się niewielka Grace. Uniemożliwiła im podanie, a Mark niezgrabnie wybił krążek poza boisko.
    - Kurde... – odetchnął ciężko Logan. Zwrócił się do Grace z uśmiechem – Nieźle ci idzie.

    23

    OdpowiedzUsuń
  16. Grace, Mark

    Pognał za Markiem. ledwie w ogóle oswoił się z otoczeniem, obejrzał się po wszystkich twarzach, a gra już została rozpoczęta. Jechał w niewielkiej odległości od Marka, pewien, że to będzie łatwe przechwycenie, kiedy między nimi pojawiła się Starling. Spojrzał na jej drobne ciałko, zauważając, że nie może już zwolnić tempa jazdy, więc nie zwalniał. Odbił w prawo, choć kosztem tego krążek wyleciał poza boisko. Brawo Roy. Zamaist dbać o dobro tej kruszyny, dbaj o dobro drużyny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Borsuki:

    Trener ze skwaszoną miną obserwował przebieg gry — Hańbicie moje dobre imię! — zdziadziały dziadek, który w niczym nie przypominał dawnego, dobrej sławy Barty'ego, machał laską w powietrzu, jak lassem, drąc papę na panów z drużyny — Co wy jesteście Borsuki, czy Pingwiny? Ruszać się, a nie ślizgać na lodzie! — patrzył wściekle na Logana, który właśnie wywinął orła przez barierkę. Krążek przeszedł pod opiekę Levy'ego.

    LOSOWANIE PARZYSTEJ DLA WIEWIÓREK – BLAZE.

    OdpowiedzUsuń
  18. Logan, Roy, Timothy

    Kiedy tylko wszedł na lodowisko, od razu poczuł się lepiej. Tęsknił za hokejem, ale dopiero teraz uświadomił sobie, jak bardzo mu tego brakowało. Z miejsca wprawiło go to w dobry humor. Spoglądając na niektórych graczy, przypomniał sobie scenkę z bajki z dzieciństwa — ktoś włożył łyżwy na łapy psa Pluto i biedny zwierzak nie bardzo radził sobie z utrzymaniem równowagi na lodzie...
    Nie było jednak źle, Blaze z zadowoleniem i niejakim zaskoczeniem obserwował poczynania dziewczyn ze swojej drużyny, przy jednoczesnym zdziwieniu zachowaniem przeciwników. Krążek wypadł na aut, nastąpiło wznowienie; Levy'emu udało się zagarnąć kijem to, co zagarnąć powinien. Spodziewał się, że Logan spróbuje mu odebrać krążek, ale mężczyzna wolał widowiskowo władować się w słupki.
    Blaze odszukał wzrokiem Timothy'ego, żeby wiedzieć, w którą stronę ma podawać. Jednocześnie starał się wiedzieć, gdzie znajduje się Roy, bo spodziewał się zagrożenia ze strony tego gracza.

    10

    OdpowiedzUsuń
  19. Beth, Grace:

    Początkowo nie wierzył w siłę swojej drużyny. No bo proszę Was: Beth i Grace? Obie wydawały się przerażone wizją gry. Timothy zastanawiał się nawet nad tym, po jaką cholerę w ogóle zgłosiły się do drużyny, skoro bały się podjeżdżać do krążka, ale... spotkała go miła niespodzianka, gdy okazało się, że obie są najsilniejszym ogniwem u Wiewiórek. Brawo, kobitki! Dobra nasza...

    OdpowiedzUsuń
  20. Mark, Blaze, NPC

    Logan nie patrzył gdzie jedzie i w jakże cudowny sposób wygrzmocił się na barierkę. Wywinął orła nad nią i wylądował w zaspie. Podniósł się i zaśmiał. Pewnie teraz stanie się pośmiewiskiem miasteczka, ojej. I gdyby gra nie trwała Mark z pewnością nie odmówiłby sobie możliwości zrobienia mu zdjęcia jak się błaźni.
    Logan usłyszał słowa ich "trenera".
    "A niech cię diabli.." mruknął pod nosem i patrzył jak Blaze traci krążek. Zagwizdał głośno wracając na boisko.

    OdpowiedzUsuń
  21. Panowie:

    — No, panowie! — był zawiedziony z poczynań mężczyzn. Skubany nasz trener-szowinista. Doceniał tylko damskie cycki i zgrabne pupy, niekoniecznie na rękę było mu patrzeć, jak kobiety zyskują przewagę w całym meczu — Nie gapić mi się na te wiedźmy, mamią was. Skupćie się na gry! Kto was szkolił?! — co poniektórych on sam, ale chyba o tym zapomniał. Pokręcił ze zrezygnowaniem


    Roy wymijając już bezpiecznie młodą Starling, natarł na Blaze'a. Jeśli chodziło o niego, gra powinna się toczyć w towarzystwie samych mężczyzn. Bez ograniczeń. Bez pilnowania się, żeby komuś nie zrobić krzywdy. Jak wiadomo, facet, któremu stało się kuku podczas meczu to facet, którego powinni nosić na tarczy. Za takie faule Loydowi można by było nawet dziękować. Na szczęście w tym przypadku wcale nie musiał faulować. Blaze szybko stracił kontrolę nad krążkiem. Rybak wykorzystał to momentalnie przejmując go dla swojej drużyny.

    4

    KRĄŻEK PRZECHODZI W POSIADANIE BORSUKÓW.

    OdpowiedzUsuń
  22. Roy:

    Ledwie Roy zdobył krążek, a zaraz go stracił, wybijając za linię. W tym momencie nawet trenerowi zabrakło na chwilę słów. Pokręcił głową z politowaniem, a chwilę potem cisnął śnieżką w kierunku Loyda. — Ty ładągo! Stracić tak ładną szansę!



    Levy, Timothy

    Wygnał przed siebie, z dala od Levy'ego. Jeśli na tym boisku był ktoś, kto mu zagrażał to z pewnością właśnie on. No bo, co? Niby chucherko - Timothy? Co prawda grało się smarkaczowi trochę w hokeja, ale takim bykom jak on czy Blaze to smarkacz nie dorastał jeszcze do pięt. Noo... tylko ten smarkacz właśnie na zawołanie Roya był przy krążku. Skubany smark.

    KRĄŻEK WYBITY ZA BOISKO. LOSOWANIE PARZYSTYCH DLA WIEWIÓREK - TiMOTHY.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wybrany przez grupę numerek: 16

    Zdobył krążek. To była jego wielka szansa na zdobycie bramki. Tak się tym wszystkim ekscytował, że przez chwilę zapomniał, że gra z dziewczynami. Kiedy chodził na treningi w Squamish wszystko wyglądało inaczej: facetów nie łatwo połamać, ale co z biednymi dziewojami? Jedna z nich właśnie napatoczyła mu się na drogę, a Timmy, nie chcąc jej trącić, skręcił sprawnie z krążkiem w bok, by kolejno odetchnąć z ulgą. Za wcześnie, by się cieszyć. Ogląnął się za Grace, żeby sprawdzić, czy przypadkiem jej nie przetrącił łokciem in to był właśnie jego błąd, bo wpadł w... choinkę. Cudownie! Lepiej być nie mogło. Igły wbiły mu się w kurtkę, a krążek poleciał po tafli z korzyścią dla przeciwników.

    KRĄŻEK W POSIADANIU BORSUKÓW Z ROEDEARK.

    OdpowiedzUsuń
  24. Spóźniony, jak zwykle wszędzie spóźniony. Po ukończeniu jednego z pionków do szachów, zorientował się, jak mało czasu zostało mu do meczu. Zerwał się i rzucił do wyjścia, zabierając ze sobą cały ekwipunek hokeisty, znacząc jednocześnie dróżkę poskręcanych opiłków drewna, odczepiających się od jego ubrania. Mecz już się zaczął, gdy wyszedł na lód, zgromiony przez trenera nienawistnym spojrzeniem. Uśmiechnął się w odpowiedzi szeroko, co w kasku wyglądało raczej jak psychopatyczny grymas w połączeniu z metrem dziewięćdziesiąt wzrostu i wielkimi, spracowanymi łapskami.
    Nie miał czasu by zrobić rozgrzewkę, czy, daj boże, rozjeździć się na łyżwach, od razu musiał wskoczyć do akcji.
    Ledwie zdążył wyjechać na lodowisko, w jego kierunku poszybował krążek. Prawie tracąc równowagę, wybił go w cholerę, nie zastanawiając się nawet gdzie trafi i rozpędzając się ustawił na swojej pozycji - bramce.

    OdpowiedzUsuń
  25. Gaspar:

    — To była spektakularna... PORAŻKA — trener już szykował się znów do rzucenia śnieżką za wybicie krążka, ale wyrąbał się na lodzie, zamiast tego, złapał się za głowę prawie wyrywając sobie włosy (pozostałe trzy niteczki) z głowy.

    KRĄŻEK W POSIADANIU WIEWIÓREK (BETH). WYBÓR PARZYSTEGO NUMERKA.

    OdpowiedzUsuń
  26. Beth nabrała trochę pewności siebie, z boku słyszała motywujące okrzyki braci, których i tak chciała zabić po meczu, ale póki trwał, oby krzyczeli jak najgłośniej. Krążek wydawał się jakiś mniej straszny, choć podświadomie czuła, że im mniej się będzie bała, tym prędzej dostanie nim w twarz albo, mniejsze zło, w głowę.
    Oczy miała dokoła głowy, myśląc tylko o tym, by się mnie zbłaźnić. Widząc, że krążek leci (prawie) w jej stronę, wyprzedziła pędzącego zawodnika drużyny przeciwnej i, o mało nie skręcając sobie karku, przechwyciła krążek, chcąc z nim ruszyć w stronę bramki i może odnaleźć po drodze kogoś ze swoich, by podać.

    30

    OdpowiedzUsuń
  27. Trener skapitulował. Opuścił boisko, rzucając niesprawny gwizdek jednemu z widzów.

    Beth:
    Potknęłaś się o swój własny kij, wyrzucając krążek.

    KRĄŻEK PRZECHODZI DO DRUŻYNY BOBRSUKÓW. LOSUJĄ PARZYSTE - MARK.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak na razie to była bardziej komedia niż mecz. Przynajmniej całe miasteczko bedzie miało ubaw z nas przez jakieś kolejne pół roku.
    Znowu bylem przy krążku tym razem postanowiłem samodzielnie wykorzystać okazję i jak najszybciej ruszyłem w stronę bramki przeciwnika.

    2

    OdpowiedzUsuń
  29. Mark:

    Zdobyłeś gola. (wszyscy wiwatują!)


    1:0 DLA BORSUKÓW > LOSOWANIE NIEPARZYSTEGO NUMERKA DLA WIEWIÓREK - GRACE.

    OdpowiedzUsuń
  30. Gdyby mogła, tupnęłaby nogą, ale szybko przypomniała sobie o tym, że ma łyżwy. Nie wszyscy wiwatowali. Grace przesunęła spojrzeniem po twarzach Wiewióreczek. Nie szło im zbyt dobrze, co prawda tylko wzruszyła ramionami, kiedy Beth potknęła się o własny kij, ale... ale teraz musiała zrobić coś dla drużyny. Poświęcić się. Chciała być tą, o której będą głosić miejskie legendy. Legendy, które przetrwają stulecia, a portrety Starling będą wieszane w domach.
    Krążyła po lodowisku, aż w końcu obrała konkretny cel.
    Kruszynka wam jeszcze pokaże!

    35

    OdpowiedzUsuń
  31. Mark:

    Roy poruszał się po boisku jak taran, tylko mijał kobiety żeby którejś nie przygnieść. Może właśnie dlatego nie było go widać na tym boisku, bo czaił się gdzieś po bokach? Był jaki był, gburowaty i nieznośny, ale o zdrowie innych dbał, przynajmniej jeśli mógł uniknąć odpowiedzialności od zrobieniu komuś krzywdy. Mimo wszystko, w trakcie strzelenia pierwszego gola, aportował się idealnie obok Marka, żeby przybić mu pionę. Następnie pokręcił rozbawiony głową.

    OdpowiedzUsuń
  32. Grace:
    Bronisz następnego gola, jesli takowy będzie miał miejsce

    KRĄŻEK PRZECHODZI DO WIEWIÓREK. LOSUJĄ (LOGAN) PARZYSTE.

    OdpowiedzUsuń
  33. Widownia, Grace:

    Wszystko dzieje się tak szybko, że Timothy nie ma czasu na jakiekolwiek refleksje. W jednej chwili wyciąga sobie igły z ramienia, a w drugiej słyszy wielki, głośny krzyk z widowni. Ja pierdolę to jedyne, co przychodzi mu na myśl, gdy zdaje sobie sprawę z tego, że właśnie są stratni o jednego gola. To jednak mobilizuje go do większej koncentracji. Następnym razem jak przyjdzie mu wymijać koleżanki, upewni się, czy gdzieś dalej nie ma żadnych choinek.

    OdpowiedzUsuń
  34. Beth, Mark, Roy
    Logan zaśmiał się cicho widząc, jak Beth potyka się o kij. Nie śmiał się z czystej złośliwości, ot po prostu z rozbawienia całym tym meczem. Byli Kanadyjczykami w większości więc lód powinien być ich drugim domem, a tym czasem, cytując wspaniałego trenera, który gdzieś zniknął, "ruszają się jak pingwiny" czy coś w ten deseń.
    Kilka minut później jednak los się do nich uśmiechnął.
    Cukiernik podjechał na łyżwach do Marka, by wraz z Royem pogratulować mu zdobycia punktu. Jednak nie są wcale tacy źli...
    Gra jednak trwała dalej, a Logan miał naprzeciwko siebie Blaze'a - mężczyznę, który jak chodził słuchy, był niezły w hokeju. W przeciwieństwie do Logana.
    Navarre jednak ruszył "pewnie" stawiając wszystko na jedną kartę.

    14

    OdpowiedzUsuń
  35. Logan:
    Próbowałeś strzelić do bramki i chybiłeś.

    KRĄŻEK Z POWROTEM W RĘKACH WIEWIÓREK. LOSUJĄ NA PARZYSTE - BLAZE.

    OdpowiedzUsuń
  36. Do tej pory zaliczył tylko jeden kontakt z krążkiem, zresztą niezbyt fortunny. Pół biedy byłoby, gdyby ktoś mu ten przedmiot sprytnie podebrał, ale fakty przedstawiały się tak, że to Blaze sam z siebie go stracił. Wiedział, że Roy siedzi mu na ogonie, więc chciał wykonać sprytny zwód, żeby uciec. Przeszarżował, stracił kontrolę nad łyżwami i krążek uciekł mu spod kija, a przeciwnik sprawnie wykorzystał jego błąd.
    Levy jednak nie rozpaczał, wiedząc, że to przecież tylko zabawa. Dobry humor go nie opuszczał. Jednak kiedy po brawurowej akcji Marka padł gol, Blaze nie tryskał zadowoleniem, chociaż musiał przyznać, że White zdobył punkt dla swojej drużyny w wyjątkowo ładnym stylu. Wiewiórki przegrywały, ale nie należało się załamywać. Lepiej było się ostro wziąć do pracy. Kiwnął głową z uznaniem dla przeciwników i pojechał ustawić się na właściwej pozycji.
    Ruszył za Loganem. Na darmo, bo mężczyzna zdążył wykonać strzał, ale na szczęście chybił. Nastąpiło wznowienie gry, które wykonał Blaze.

    28

    OdpowiedzUsuń
  37. Blaze:
    Przeciwnik zagapił się po wznowieniu gry. Wyminąłeś go, a bramka coraz bliżej.

    LOSOWANIE NIEPARZYSTE DLA BORSKUKÓW - ROY.



    Roy rozpędził się goniąc za Blazem. W ogóle jak to się stało, że stracili krążek to on nie wiedział. Nikt chyba w życiu nie widział kija hokejowego na oczy. To wyjaśniałoby dlaczego wszyscy celowali w przestrzeń, zamiast choćby rozejrzeć się za swoimi kolegmai z drużyny. O proszę, Roy zgrabnie wyminął Logana, pędząc za Levym. To się nazywa hart ducha. Albo... po prostu toporny facet wykonujący ślizg w kierunku przeciwnika.

    11


    Roy:
    Jedziesz za szybko i wpadasz na członka swojej drużyny.

    KRĄŻEK DALEJ W POSIADANIU WIEWIÓREK. WIEWIÓRY RZUCAJĄ NA PARZYSTE - TIMOTHY

    OdpowiedzUsuń
  38. Krążek w Drużynie Wiewiórek przemieszczał się zgrabnie po boisku, ostatecznie trafiając również pod kij Timmy'ego. Wielce z tego faktu zadowolony pędził do przodu w nadziei na odrobienie wszelkich strat. Czy się uda? Musi! Czy nikt mu nie zajedzie drogi? Może. Czy nie grzmotnie w żadną stojącą przeszkodę na drodze? Im dłużej o tym myślał, tym więcej wątpliwości go dopadało. Wolał więc skupić się na krążku, z zaciętą miną przemierzając boisko. Co jak co, ale złym hokeistą nie był. To tylko szczęście mu dziś nie dopisywało... ale kiedyś musiało, no!

    Numerek wybrany przez grupę: 22

    OdpowiedzUsuń
  39. Mark:

    Ten ślizg kosztował go dumę. Był to bowiem ślizg, który zakończył się zderzeniem się z członkiem swojej drużyny. A konkretnie z Markiem. Nie, nie wspominałam przed chwilą o tym, że Loyd posiadał przydatną umiejętność mijania się z ludźmi. Widocznie jej nie miał. Co uzmysłowiło mu łupnięcie barkiem o ramię nieszczęsnego White'a. Mężczyzna syknął lekko, próbując utrzymać się w pionie, jak i utrzymać kolegę. W efekcie, widzowie mieli okazję oglądać spektakularny, gejowski taniec na lodzie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Timothy:
    Udaje Ci się wykonać poprawne podanie w kierunku członka swojej druzyny (Beth).

    KRĄŻEK CIĄGLE W POSIADANIU WIEWIÓR. RZUT NIEPARZYSTY DLA BORSUKÓW - ROY (w zastępstwie za Gaspara, potem wejdziesz w moją kolejkę i w swoją, ok?)


    Ledwie udało mu się uwolnić od swojego kompromitującego bujania się na lodzie wraz z Markiem, kiedy krążek zbliżał się już niebezpiecznie w kierunku ich bramki. Już w zasadzie miał zagradzać młodemu Timothy'emu drogę, ale krążek szybko przeskoczył do Beth.

    25

    Roy:
    Zagapiłeś się na biust przeciwniczki. Tracisz szansę na uzyskanie krążka.


    Tu z kolei pojawił się problem. Loyd, choć odporny na kobiece wdzięki, nie mógł nie zauważyć, że dziewczę (o nie!) przybrudziło sobie bluzkę przy kołnierzyku. Dopisująca im dobra pogoda, w której wszyscy jeździli w rozpiętych kurtkach pozwoliła Loydowi doceniać walory koleżanki, a zamiast tego zmarszczył brwi, chcąc coś rzucić na temat tej feralnej plamy. I co? I tym oto sposobem Borsuki traciły szansę na wygraną. Czyżby spoczywali na laurach po pierwszym golu?

    OdpowiedzUsuń
  41. Mark, Roy

    Logan zgiął się w pół ze śmiechu oglądając spektakularny, gejowski taniec na lodzie. Jego dwaj koledzy z drużyny wyglądali doprawdy cudnie, brakowało tylko obcisłych i skrzących się trykotów. Publiczność śmiałą się równie gromko, aż zasługiwało to na komentarz.
    - Hej Roy nie przytulaj się tak do Marka. Może nie jesteś w jego typie - krzyknął Logan wracając do gry

    OdpowiedzUsuń
  42. KRĄŻEK W DRUŻYNIE WIEWIÓREK. LOSUJECIE PARZYSTE (BETH).

    OdpowiedzUsuń
  43. Jak mogła potknąć się o własny kij? Ta myśl wciąż obijała jej się po głowie, czuła, że jej twarz płonie, chociaż na dworze było przecież mroźno. O kij nie potykała się nawet, kiedy miała dziesięć lat i było zmuszana do gry przez braci! Przecież nie była łamagą, przynajmniej nie do końca, a już na pewno całe miasteczko się z niej śmiało.
    Miała jednak szansę się zrehabilitować i zabłysnąć. Wykorzystując świetne podanie Timmy'ego i typowo męskie zachowanie Roya, przechwyciła krążek i jak błyskawica, we własnym mniemaniu, pomknęła z nim w stronę bramki przeciwnika.

    36

    OdpowiedzUsuń
  44. Beth, Logan, Gaspar:
    Dwóch przeciwników podjeżdża do Ciebie, ale zamiast Cię zablokować, wpadają na siebie.

    KRĄŻEK CAŁY CZAS W ŁAPKACH WIEWIÓREK. SKUBANE JUŻ SIĘ DO NIEGO PRZYWIĄZAŁY. DRUŻYNA BORSUKÓW LOSUJE NIEPARZYSTE (MARK).

    OdpowiedzUsuń
  45. ZA M.W.

    Gaspar, Beth

    Brawo z deszczu pod rynnę Logan!
    Będziesz dzisiaj mistrzem wpadania, wywalania się i fikania orłów.
    Cukiernik mknął na tyle na ile potrafił przed siebie próbując dorwać Beth przed zamachnięciem się i strzeleniem krążkiem do bramki. Nie zauważył jednak, że naprzeciwko niego mknie Gaspar.
    Pomoc bramkarzowi zamieniła się w istne pandemonium. Navarre chciał wyhamować i jednocześnie nie trącić Beth. Z jego umiejętnościami jazdy na łyżwach pechowo odbił w bok i wpadł na Gaspara zaliczając upadek na twardy lód.
    Logan jęknął z lekkiego bólu po obitych łokciach i tyłku na które spadł. Próbowali się podnieść z Gasperem, ale wychodziło im to naprawdę komicznie. Kolejny żart wśród miasteczkowej społeczności.

    33

    OdpowiedzUsuń
  46. Logan, Gaspar:

    Skoro już i tak stracili krążek, Loyd obrócił się przez ramię w kierunku gromko śmiejącego się Logana. Miał coś mu odpowiedziec, w typowy dla siebie burliwy sposób, ale sytuacja mu to dużo mu to ułatwiła. Zawiesił wzrok na wpadajacych na siebie mężczyzn, parafrazując dokładnie to samo, co sam moment wcześniej usłyszał:
    — Logan, nie przytulaj się tak do Gaspara. Może nie jesteś w jego typie.
    Ale mu pojechał! Prawda, Jarzębinko?


    OdpowiedzUsuń
  47. Logan:
    Co prawda Twój taniec na lodzie nie był tak samo piękny jak ten w wykonaniu Marka i Roya, ale cóż... przynajmniej ślizgając się dupą po lodzie, gra w hokeja wychodzi CI o niebo lepiej. Może nie udało Ci się przejąć krążka od razu, ale ten, zaraz po zderzeniu z członkiem Twojej drużyny, ląduje wprost po Twoim kijem. He? Czyli jednak ta czołówka warta była poświęcenia i kilku salw śmiechu!

    KRĄŻEK W DRUŻYNIE BORSUKÓW (wreszcie). LOSUJE DRUZYNA WIEWIÓREK. NIEPARZYSTE DLA GRACE.


    OdpowiedzUsuń
  48. Roy, Gaspar:

    Logan spojrzał komicznie zdenerwowany na Roya, grożąc mu pięścią i próbując się podnieść wraz z Gasparem.
    - Ani on w moim, niestety - Logan przystawił obie dłonie do podbródka i zaczął mrugać rzęsami niczym zawodowa flirciara przesładzając głos - Wolę takich męskich marynarzy zawadiaków jak ty, ahhh!
    Cukiernik zaśmiał się głośno.

    OdpowiedzUsuń
  49. Gaspar

    Logan jednak, gdy tylko odwróci wzrok, z wielkim zdziwieniem zauważył przy kiju krążek. Matko i córko, co on tu robi? Nie czekając dłużej podniósł się przy pomocy Gaspara i ruszył do przodu z krążkiem.
    Na pewno zaraz od kogoś oberwie, na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  50. Brakowało jej akcji. Obserwowała ze znużeniem poczynania DOROSŁYCH facetów, a potem równie znużona spojrzała to na Blaze'a, to na Beth, to na Timmy'ego. Zachichotała pod nosem, próbując wprowadzić na tafli jeszcze więcej zamieszania niż do tej pory. Znając zdolności i dziwne, nieokiełznane manewry blondynki, wszystko było możliwe.
    ─ Ruszać, paskudne leniuchy! Wiewiórki?! Nie zasługujecie na to miano! ─ krzyknęła w kierunku swoich ukochanych druhów z drużyny i czym prędzej pognała za Loganem, który nieco większy i szybszy, umykał jej coraz dalej i dalej...

    5

    OdpowiedzUsuń
  51. Grace:
    Wyjechałaś za linię boiska i wjechałaś prosto w widownię.

    KRĄŻEK POZOSTAJE W DRUŻYNIE BORSUKÓW. GASPAR LOSUJE PARZYSTE.

    OdpowiedzUsuń
  52. Wszyscy:

    Trener wrócił z kubkiem gorącej czekolady. Kulejąc na jedną nogę, doczłapał się do podstawionego przez siebie krzesełka, wyganiając kogoś, kto zajął mu miejsce, tak, jakby próbował spłoszyć gołębie — Sio, sio! — klapnął na miejscu, patrząc się naburmuszony (co wyglądało śmiesznie przy jego zoranej przez czas twarzy) na zawodników — No ruszać się, kluchy! Grzebiecie się na tym boisku jak moja teściowa w cudzych brudach! Co żeście już zrobili, kurczaczki?! NIC!
    No tak, spektakularny gol go ominął.

    KTO CHCE LOSOWAĆ ZA GASPARA?

    OdpowiedzUsuń
  53. Logan
    Ciągle się zastanawiałem kto pozwolił nam grać? Jakimś cudem udało mi się zdobyć tego przeklętego gola, ku uciesze mojej kochanej drużyny i części publiczności, jednak to co wyprawialiśmy ciągle było trudno nazwać hokejem. Udało mi się już otrząsnąć po widowiskowym tańcu z Royem i po dłuższej przerwie nasz zespół w końcu odzyskał krążek. I o dziwo zrobił to Logan.
    -Tylko nie wjedź znów w barierki! - krzyknąłem starając się go asekurować w drodze do bramki przeciwnika.

    20

    OdpowiedzUsuń
  54. Mark:
    Dzielnie udało Ci się przyblokować przeciwnika, ratując drużynę od odebrania krążka. Logan bezpiecznie może gnać dalej.

    — Panie i Panowie! A jednak... zwłoki potrafią się ruszać — trener dopingował mężczyzn dzielnie, nie odpuszczając sobie jednak obelg, nauczony z wojska, że twarde komendy budzą o wiele lepszą motywację.

    KRĄŻEK W DRUŻYNIE BORSUKÓW. LOSUJĄ WIEWIÓRKI (TIMOTHY), NIEPARZYSTE NUMERKI.

    OdpowiedzUsuń
  55. Wybrany przez grupę numerek: 15

    Patrzył złowieszczo w stronę mężczyzn, zastanawiając się, czy powinien atakować. Ale jeden jedyny na dwóch rosłych facetów? No dobra... Logan aż taki rosły nie był, ale Mark już tak... Raz kozi śmierć! Jeśli nie zdobędzie krążka w walce to przynajmniej zginie próbując! Ach te jego fantazje - ponosiły go za daleko. Niemniej jednak pewien swoich wielkich umiejętności hokejowych szybko przejechał dystans dzielący go od chłopaków i już wyciągał kij w kierunku krążka, wciskając się pod ramieniem Logana i...

    ...krążek w rękach wroga! Timothy przechwycił go sprawnie, omal nie przypłacając tego wywrotką. Ale udało się. Przewaga przeszła na stronę Wiewiórek z Quicame, gdy Młody z krążkiem przy kijku wyminął dwójkę przeciwników - Takiemu smarkowi dać krążek? Wstydzilibyście się! Mniej gadania, więcej grania! Kto to widział, żeby gówniarzowi przechwyty ułatwiać! – krzyczał dziadyga sfrustrowany.

    KRĄŻEK U WIEWIÓREK Z QUICAME. LOGAN WYBIERA – NIEPARZYSTE.

    OdpowiedzUsuń
  56. Timothy, Roy, NPC, Mark

    Logan, mniej lub bardziej sprawnie, prowadził krążek ku bramce przeciwników. Heh, czyżby w końcu załapał choć trochę tej jazdy na łyżwach?
    Coś jednak mówiło mu, że ten przeklęty krążek jest przy nim zdecydowanie za długo.
    No i jak wykraaaakał~!
    Kilka metrów przed wykonaniem strzału, tym razem celnego miał nadzieję, pod jego ramię wcisnął się Tim. Niezbyt rosły chłopak przejął krążek o mało co nie zaliczając wywrotki. Smarkacz zawrócił już bardziej zgrabnie i ruszył ku bramce Borsuków.
    No psia jego...!
    Cukiernik usłyszał krzyki ich, w gorącej wodzie kąpanego, trenera, który poganiał na zmianę to Roya, to Marka, to jego samego. No sądzi, że to takie proste!?

    29

    OdpowiedzUsuń
  57. Chyba rzeczywiście nic tu nie było proste. Dla Logana nawet jazda okazała się nie lada wyczynem, bo już po chwili potknął się na nierówności zaliczając fenomenalną wywrotkę. Tyłek z pewnością zabolał, bo to na nim wylądował. Czyżby Logan znalazł sobie nową kochankę? Chłopcze, tafla lodu to kiepski wybór, nawet jak na cukiernika. Stać Cię na więcej, naprawdę! (mówi narrator, bo nie mam pomysłu na Piklesa).

    WIEWIÓRKI WYCHODZĄ NA PROWADZENIE. WCIĄŻ MAJĄ KRĄŻEK!. BETH LOSUJE PARZYSTE.


    OdpowiedzUsuń
  58. Ciężko było obserwować to wszystko i nie położyć się ze śmiechu na lodzie. Mężczyźni z drużyny przeciwnej byli teraz wyjątkowo poirytowany i niepocieszeni, krzyczeli na siebie nawzajem, na zmianę z trenerem, wywracali, wpadali na siebie, wpadali sobie w objęcia. No jak tutaj zachować powagę?
    Widząc jednak poświęcenie Timmy'ego, nie mogła stać w miejscu bezczynnie i tylko się śmiać. Widząc Blaze'a nieco dalej i Grace, która dopiero gramoliła się z widowni, ruszyła za chłopakiem, chcąc go, w razie czego, wesprzeć.

    32

    OdpowiedzUsuń
  59. Pikles nie miał zielonego pojęcia komu kibicuje. Był natomiast pewien komu NIE kibicuje, mianowicie chodziło o kobiety. Nie ważne co robiły i jak dobrze radziły sobie na boisku, był święcie przekonany o tym, że nie nadają się do żadnej sportowej rywalizacji. Seksista nigdy nie przyzna, że mogą dorównywać w czymś facetom. Zawsze będą za wolne, za słabe i niezbyt wytrzymałe. Na nieszczęście dla Beth, dała powód ku temu, by Barty pozostał przy tym zdaniu do usranej śmierci:
    - Teraz sobie rękawiczkę będziesz poprawiać? Na wybiegu jesteś, czy jak?! - krzyczy ze złością, gdy krążek zostaje przejęty przez Borsuki z Roedeark tylko dlatego, że Beth postanowiła poprawić rękawiczkę w momencie, w którym Timmy przekazał jej krążek - Ja wiedziałem, że z Wami to się nic nie da! Dama na horyzoncie i katastrofa jak się patrzy! Do SPA zmykaj, a nie na boisku rzęsami wywijasz!

    KRĄŻEK ODZYSKANY PRZEZ BORSUKI. MARK LOSUJE PARZYSTE.


    OdpowiedzUsuń
  60. Logan, Beth, Tim

    Niestety, moja wiara w Logana była złudna. Nie dość, że szybko stracił krążek to jeszcze po raz kolejny wylądował na lodzie. Może to i lepiej, więcej pięknych fanek dla mnie.
    Na szczęście Beth postanowiła nie przejąć krążka skierowanego w jej kierunku przez Tima, co oczywiście wykorzystałem będąc w pobliżu. Z biegiem gry, pomimo kilku wpadek, czułem się coraz pewniej. Szybko zawróciłem i skierowałem krążek z powrotem w kierunku bramki Wiewiórek.

    12

    OdpowiedzUsuń
  61. Markowi należała się Statuetka Najlepszego Gwiazdora na lodzie, ponieważ nie tylko zdawał sobie sprawę z tego, że ma piękne fanki dla siebie - on perfidnie to wykorzystywał! Gdy Grace próbowała odebrać mu krążek, wyszczerzył zęby w uroczym uśmiechu i uwaga, uwaga... panna już była jego! Zdekoncentrowana i oślepiona urokiem Marka zapomniała o tym, że miała go zaatakować. Okazja przepadła, a pan White, spryciarz jakich mało, już mknął w kierunku bramki przeciwnika...

    BORSUKI Z ROEDEARK ZOSTAJĄ PRZY KRĄŻKU. GRACE MA SZANSĘ SIĘ ZREHABILITOWAĆ - WYBIERA NIEPARZYSTE.

    OdpowiedzUsuń
  62. Cholerny Mark! Nie ukrywajmy, kiedy Mark się uśmiechał, miękły nogi każdej pannie, Gracey nie była wyjątkiem. Naprawdę chciała zaatakować i sprytnie odebrać mu krążek, taktykę obmyślała od momentu, w którym wydostała się z widowni, poprawiając rękawiczki ─ na szczęście jej manewr nikomu nie zaszkodził. Kiedy już znalazła się na tafli i stanęła naprzeciw rozpędzonego, ślicznie uśmiechniętego Marka, niemal odsunęła się potulnie z drogi do celu, jaki obrał mężczyzna i westchnęła. Gdyby nie okrzyki widowni i pana trenera o tym, jak baby są kiepskie, pewnie nigdy nie ruszyłaby się z miejsca. Szybko się zreflektowała i dzięki swojej zwinności i krótkiemu wypoczynkowi na łonie widowni, miała sporą szansę na dogonienie mężczyzny.

    31

    OdpowiedzUsuń
  63. Grace mogła się starać ile mogła, ale póki trener czaił się tuż za rogiem, nie miała szans na wygraną. Owszem, dogoniła Marka (cudowna z niej kobieta, a jaka szybka!), ale w tym samym czasie Pikles stracił nerwy. O mało brakowało, a sam wywróciłby się ze swoją laseczką... ale nie, po niechybnym zachwianiu się już łapał śnieg w swoje wojskowe, zmarnowane łapska, formując sporych rozmiarów śnieżkę.
    - To wy takie jesteście? Grać nie chcecie? Ja Wam pokażę! Wy niedorajdy, gęsi głupie! - jak wrzasnął, to nawet staruszka obok się zlękła, wlecząc swojego wnuczka z dala od rozhisteryzowanego Barty'ego. Może to i dobrze, że od niego uciekła, bo trener wyraźnie nie był w sosie. Już rzucał śnieżką i, o zgrozo!, całkiem celnie. Grace za swoją niesubordynację dostała śniegiem wprost w wełnianą czapę. Biedna kobitka... przez całe to zamieszanie straciła widok z krążka.

    BORSUKI Z ROEDEARK SZARŻUJĄ - WCIĄŻ PRZY KRĄŻKU. LOGAN WYBIERA PARZYSTE

    OdpowiedzUsuń
  64. Grace, NPC, Mark

    Logan aż zahamował patrząc ze zdziwieniem to na Grace obrywającą śnieżką, to na trenera który ją przed chwilą rzucił. Staruszek jednak wciąż żywotny i miał cela.
    Biedna dziewczyna. Najpierw rozbroił ją Mark, a następnie poszkodował trener. Jednak rozbrojenia przez kucharza chyba nie będzie żałować.
    Co za mecz, co za mecz... Przeżywać będą go chyba do końca miesiąca.
    Nie czas jednak na dyrdymały!
    Logan ruszył za Markiem chcąc go asekurować przy jego zgrabnej szarży ku bramce Wiewiórek. Starał się utrzymywać prędkość kucharza, omijając pechowe dla niego ostatnio nierówności na lodzie.
    Czyżby szykował się kolejny punkt dla Borsuków?

    26

    OdpowiedzUsuń
  65. Logan:
    Lód niebezpiecznie zaskrzypiał Ci pod nogami. Przestraszyłeś się, bądź po prostu z odpowiednią sobie przezornością, uciekłeś w bok. Ufff! Jesteś bezpieczny. Ale tracisz krążek...

    — Ładęgo! — trener patrzył na Ciebie wściekle. Straciłeś w jego oczach. Zrujnowałeś jego marzenia. Pogrzebałeś jego nadzieję na brawurowego gola. Po prostu.... zawiodłeś go. Zawodzenie Barty'ego Piklesa nie było Twoim najlepszym pomysłem. Patrzył na Ciebie o tak: link. W takich momentach ma się wrażenie, ze to najprzyjemniejsze z tego, co Cię jeszcze czeka potem. Sfrajerzyłeś. Kompletnie! — Dla takich, jak ty, to jak lód się pod Tobą ugnie to i tak za duże wyróżnienie! Na środek mi. Odbijaj! Dobra nasza! — krzyczał, ale stracił entuzjazm kiedy Blaze przejął krążek — Tak! To się nazywa gra, a nieeee... to nie zabawa w piłkarzyki. To prawdziwe życie. LEVY, trzymaj rezerwę.... i teraz... strzelaj, choćby z drugiej części boiska, skoro i tak wyrzucacie te krążki jak popierzeni w kosmos! Nikt wam nie mówił, ze UFO tam nie ma? Nie odpowiedzą!

    WIEWIÓRKI PRZEJMUJĄ KRĄŻEK. BLAISE PRZY KRĄŻKU RZUCA NA PARZYSTE.

    OdpowiedzUsuń
  66. Blaze nie mógł odżałować pięknej akcji, którą zapoczątkował — tak naprawdę sądził, że uda się to szybko rozegrać między nim a Timem. Zbliżył się na tyle blisko do bramki, że kiedy podawał do kolegi z drużyny, sądził, że ten zdecyduje się na strzał, jednak stało się inaczej — i Levy doskonale rozumiał jego decyzję. Beth sobie poradziła, szkoda tylko, że Grace wpadła w widownię... A tak ładnie się ta dziewczyna zapowiadała!
    Ale było, minęło, nie należało rozpamiętywać straconych akcji. Tym bardziej, że zawodnicy wyczyniali takie harce, że wypadało się na tym skupić — do tej pory Blaze nie grał w tak dziwacznym meczu. Tańce, hulanki, swawole... I ucieczki przed skrzypiącym lodem. Levy szybko wykorzystał strachliwe zachowanie Logana i przejął krążek. Już był w ogródku, już witał się z gąską...
    Miał nadzieję, że się uda.

    34

    OdpowiedzUsuń
  67. Niestety, nie udało się! Blaze'a zgubiła jego własna próżność. Słysząc wiwaty z widowni, odwrócił się w ich kierunku, kłaniając się wdzięcznie. Trzeba było przyznać, że miał facet jaja! Nie dość, że robił to podczas agresywnej końcówki meczu, to jeszcze całkiem zgrabnie szło mu wpadanie w łaski widowni i trzymanie krążka przy sobie. Pech chciał, że na drodze stanęła mu... BRAMKA! Chyba zapomniał, że wprowadza się w nią krążek, a nie siebie. Barty aż nie miał siły tego komentować.

    NIESTETY, WIEWIÓRKI Z QUICAME TRACĄ KRĄŻEK. ROY WYBIERA PARZYSTE.

    OdpowiedzUsuń
  68. Blaze:

    Cyrk na kółkach. Roy nie wiedział jakim cudem udało im się zebrać największe łamagi Mount Cartier do jednego meczu. O ile mógł zrozumieć siebie, bo zawsze poruszał się po boisku tylko w formie burzyciela zwartych szyków. Tutaj niestety ta taktyka w grze z niewinnymi kobietami nie działała. Cóż mógł na to poradzić. Niezbyt szybko, topornie przeieszczał się po lodzie, mijając tylko przeszkody na swojej drodze. Wykonał ślizg, postawił z powrotem bramkę na swoje miejsce i nawet honorowo podał mężczyźnie dłoń, pomagając mu wstać. Wszystko zanim ich drużyna przejęła krążek, a on sam (olaboga!) musiał się przetransportować na drugą stronę lodu. (24)

    Roy:
    Strzeliłeś gola. Tylko w teorii (brawo, ja!). Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Gol został obroniony. Ale możesz wybaczyć drobnej kruszynie. Już wybaczasz (tak, wybaczam). Przecież to był nie kto inny jak Grace Starling. Na taką ptaszynę nie można się długo złościć!

    KRĄŻEK ODZYSKUJĄ WIEWIÓRKI. PARZYSTE DLA WIEWIÓREK. LOSUJE TIMOTHY.



    OdpowiedzUsuń
  69. Wybrany przez grupę numerek: 8

    Grace:


    Grace naprawdę wymiatała (nie, wcale się nie podlizuję!). Jej obrona była wprost genialna! Nie dość, że uwolniła ich od kolejnego upokorzenia to jeszcze znalazła czas, by w gąszczu zawodników odnaleźć tego jedynego (tj. kolegę z drużyny). Zgrabnie przerzuciła krążek w kierunku Tima, sprawiając, że chłopaka rozparła duma. W końcu po części przyłożył ręce do odpowiedniego przygotowania jej i teraz mógł śmiało gratulować blondynce za znaczne postępy. Tak pojętnej uczennicy dawno już nie szkolił! Uradowany i szczęśliwy przyjął od niej krążek, a poprawa gry dziewczyny zmobilizowała go do dalszej walki. Uważajcie, staruchy! Pełen energii młodzieniaszek to nie byle jaka sprawa! Już szybował w kierunku bramki przeciwnika. Czy trafi...?

    TRAFIŁ! Wiewiórki zaliczyły swojego pierwszego gola. Widownia wiwatuje, wiewióry szczerzą zęby, a Borsuki...? No cóż, boczą się na cały świat. Ale hola, hola... to jeszcze nie koniec meczu. Cóż jeszcze miało się zdarzyć?

    BORSUKI Z ROEDEARK ZACZYNAJĄ GRĘ PO NIESZCZĘSNYM GOLU. MARK WYBIERA PARZYSTE.

    OdpowiedzUsuń
  70. Roy, Logan

    I mamy remis. Mecz zaraz się kończył i pomimo, że był to istny kabaret, w tej chwili emocje sięgały zenitu. Tłum kibicował, trener zdzierał sobie gardło, trudno już powiedzieć na kogo, a zegar nieubłaganie odmierzał sekundy do końca. Ostatnia akcja, ostatnia szansa na wygraną.
    Przechwyciłem krążek i razem z Loganem i Royem u boku pognałem z całych sił w stronę przeciwnej bramki.

    6

    OdpowiedzUsuń
  71. Cel był szczytny, a taktyka absolutnie przemyślana, ale niestety... nikt nie wziął pod uwagę szopa przybłędy, który wleciał na lód niespodziewanie. Roy jakoś go minął bez żadnych konsekwencji, ale co się tyczyło Marka, miał dwie możliwości: mógł przejechać futrzaka, bądź musiał nieźle przyhamować, by przypadkiem nie wlecieć na tę puchatą kulkę. Kawałki lodu i śniegu wzbiły się w powietrze, obsypując zwierzaka, ale na szczęście poza puchem na futerku, za wiele mu się nie stało. Kichnął tylko przezabawnie, gapiąc się swoimi czarnymi oczkami na zdezorientowanego Marka. No już podnieś go, skoro i tak robisz za wielkiego Samarytanina! Chyba nie chcesz, żeby inny zawodnik zrobił z niego krwawą potrawkę, prawda? A krążek i tak wyleciał już za granicę boiska. W tym samym czasie trener ogłosił koniec meczu i najwyraźniej czekała na nich dogrywka. Jakby jednak nie patrzyć, już w tym momencie każdy jeden zawodnik mógł czuć się wygrany – żył! Po przygodach z dzisiejszej gry to był większy sukces niż jakiś tam maleńki gol.

    GRA SKOŃCZONA. WYNIK - 1:1. DOGRYWKA W PRZYGOTOWANIU.

    OdpowiedzUsuń
  72. MECZ OFICJALNIE WYGRAŁY WIEWIÓRKI Z QUICAME Z WYNIKIEM 2:1

    Walka była oczywiście zażarta. Wszystkich teraz zapraszamy na piwo w BnB. Ian się ucieszy, gościć u siebie takie łamagi. Toż to świat większych nie widział. Byłby mógł sobie to wypisać na barowej ścianie, gdyby to nie był Stone. Może jakaś nagroda pocieszenia dla Borsuków. Co... drogie panie?

    OdpowiedzUsuń
  73. Wszyscy byli tak zmęczeni, że po wielu uściskach i obwieszczeniu radości/smutku, najwyraźniej poszli w kimę...

    OdpowiedzUsuń

Październik stoi u dwora, wykop ziemniaki i pora.