Kalendarz bloga
16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
Marzec • -22°C
Chyba niepotrzebnie cieszyliśmy się z tych kilku promieni słońca, bo w tym miesiącu pogoda nie będzie nas rozpieszczać. Temperatura znowu spadła o kilka stopni w dół, co dla turystyki w naszym mieście oznacza jedno: nie uwolnimy się jeszcze od wszystkich ciekawskich przesiadujących w zajeździe już od przeszło kilkunastu tygodni. Tak, tak, to o Was dzisiaj mówimy! Wszyscy Ci, którzy tak chętnie wypuszczają się w pokryte śniegiem góry powinni teraz otwierać szeroko oczy i uważać gdzie stawiają swoje wielkie stopy. Coraz częściej dochodzą nas słuchy o dziwnych śladach widocznych na śniegu, których nasz leśniczy nie miał niestety okazji jeszcze zbadać... Bądźcie czujni i nie dajcie się nigdzie porwać.

23.03.2017

Śniło mi się, że żyję

Maisie Chamberlain
Mackenzie Faye; 25 lat, 30 listopada. za jakiś czas zostanie psychiatrą. urodzona i wychowana w Birmingham, tutaj nowa i obca. rozpieszczony Melvin.

Kiedy przybiera chłodną minę i dystansuje się od otoczenia, wreszcie wygląda trochę dojrzalej, który to fakt nieodmiennie wywołuje u niej niekontrolowane ataki śmiechu. Uwielbia kawę i leniwe poranki, z całą otoczką pewności, że dziś nie musi nigdzie pędzić. W przeciwieństwie do chwil, kiedy zapada zmrok – te napawają ją strachem i uciskiem w żołądku – nowy dzień zawsze wita tak, jak gdyby była najbardziej niepoprawną z optymistek. Rozgarniający ciemność świt przynosi jej niejaką ulgę w tych okolicach wnętrza ciała, gdzie czai się zalążek niepewności i wymęczenia; może to dlatego tak bardzo lubi wstawać wcześnie i obserwować budzące się do życia miasto. Nieustannie przywodzi jej to na myśl świeży start – całkiem jakby można było zacząć wszystko od początku, iluzyjna pewność, że da się zapomnieć o przeszłości.
Kocha zniewalający smak cynamonu, wybuch na języku niczym miniaturowe fajerwerki, co i rusz przypominające, że każda słodycz ma swoją cenę, którą trzeba uregulować, zapłacić. Wydawałoby się nieomal, że pozostawia w ustach niewielkie kratery, niewidoczne gołym okiem – ludzkim, zawodnym okiem – wsysające każdy późniejszy posmak jak wir, co nie pozwala zapomnieć o swoim istnieniu. Taki wir jest niszczący i wszystko wokół w zetknięciu z nim również niszczeje do cna; korozja delikatnej struktury innych, niewyczuwalnych już smaków. A jednak lubi ten cierpki posmak niedawnej słodkości, ulotne wspomnienie istniejącego niedawno dobrobytu.
Zastanawia się czasem, czy pomaganie cierpiącym ludziom nie jest rekompensatą dla dziewczynki, która całe osiemnaście lat marniała w domu dziecka. I mimo, że zmieniło się wiele – choć nikt, patrząc na drobną buzię i chudą sylwetkę nie dałby jej dwudziestu pięciu lat – czasem wciąż jeszcze odnosi wrażenie, że gdzieś po ścianie przemyka ten cień z przeszłości; odbicie, lecz bez lustra, kolejne złudzenie.
Nauczyła się już, że cały świat to wyłącznie kolekcja złudzeń.
Luty gra wietrzne nuty, a szyld miasta śniegiem okuty!