A kiedy śnieg przestanie prószyć, to Monty na spacer ruszy.

Blog zawieszony

Po przeprowadzeniu ankiety większością głosów wygrała opcja zawieszenia bloga. Oznacza to, że autorzy mają możliwość dalszej gry i zapisów, ale administracja — za wyjątkiem wysyłania zaproszeń i wpisywania do listy bohaterów — nie będzie angażować się w życie bloga. Z tego samego powodu zakładka Organizacyjnie na czas zawieszenia bloga zostaje usunięta. Raz jeszcze dziękujemy za Waszą obecność i życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze.

nie istnieję & latessa

Kalendarz

16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
27/03/17 Wydarzenie: Mount-ipedia - link
21/04/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap I - link
01/05/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap II - link
02/05/17 Nowy nagłówek
17/09/17 Wydarzenie: Spływ kajakowy - link
02/02/17 Nowy szablon
14/02/17 Wydarzenie: Poczta walentynkowa - link

I'm freezing

Lyev Anokhin

właśc.  Lyev Yuryevich Anokhin  –  Лёв Ю́рьевич Ано́хин  –  12 II 1995 w Petersburgu
tancerz  baletowy   –   w  Mount  Cartier  na  urlopie   –   wynajmowany  w  zajeździe  pokój

Śnieg zawsze kojarzył mu się z domem; pierzyna białego puchu, skrząca się w słońcu niczym tafla jeziora w całkowicie bezwietrzny dzień, w magiczny sposób zmieniała każde obce, do bólu amerykańskie miasto w ogarnięte zimową sennością przedmieścia Petersburga, nawet jeśli powietrze było tu mniej przesiąknięte zimnem, a w barze szybkiej obsługi zamiast pirozhków dostać można było frytki i miskę zwiędniętej zieleniny nieporadnie starającej się imitować sałatkę grecką. Gdyby miał kilka lat mniej, pewnie całkiem chętnie udawałby przed samym sobą, że wciąż jest w Rosji, że bardzo nieśmieszny żart losu wcale nie zmusił go do wyjechania na drugi koniec świata. Może nawet słuchałby matki powtarzającej, że jeszcze jest młody, jeszcze ma czas, jeszcze całe życie przed nim, zamiast doszukiwać się zwątpienia w jej oczach. Ma dwadzieścia trzy lata i zdążył się już wypalić, zapłonąć jasnym blaskiem naturalnego talentu, sprężystości mięśni i ambicji, która pomogła mu przekuć chłopięcą energię w grację ruchów, a dziecięce marzenia w stalową dyscyplinę, tylko po to, by upaść spektakularnie w deszczu iskier i chmurze dławiącego dymu. Ma dwadzieścia trzy lata, cztery blizny po operacjach na kolanie i zdiagnozowaną półtora roku temu depresję, i stare, zakurzone baletki wciśnięte w najdalszy kąt maminej szafy w dokładnie ten sam sposób, w który on sam wcisnął w najdalszy kąt własnego umysłu wspomnienia zalanej światłem reflektorów sceny, rozbrzmiewającego echem w całej sali aplauzu, tego uczucia euforii, gdy widownia zrywała się ze swoich miejsc, skacząc na równe nogi. Chciałby wmówić sobie, że może rzeczywiście ma jeszcze jakąś przyszłość, ale ciężko jest uwierzyć w coś takiego, kiedy praktycznie od zawsze było się uczonym patrzenia na samego siebie przez pryzmat własnych umiejętności i osiągnięć, tylko po to, by przez jedną pieprzoną kontuzję stracić wszystko, co uznawało się za własną tożsamość. Chciałby wmówić sobie, że jeszcze kiedyś zatańczy na scenie, ale i w to ciężko uwierzyć, kiedy ból w kolanie nie pozwala mu wyjść na spacer bez utykania w drodze powrotnej. I nawet ten śnieg, taki prawie rosyjski, jakoś uparcie niczego nie chce tu zmienić.


on może mieć depresję, ale wciąż jest wredną paskudą, niech was wzrok cielęcia nie zmyli. lubimy dramę, a jakby ktoś potrzebował powiązania ze smutnym rosyjskim chłopcem to zapraszam: jakpiorunkulisty@gmail.com

8 komentarzy:

  1. O... o! Dokładnie takiej postaci brakowało na Mount Cartier. No ja nie wiem czemu wcześniej nikt nie wpadł na to, żeby porównać śnieg rosyjski do mountcartierowskiego, ale jak tak teraz już doszukałaś się tej analogii to nagle wydaje mi się ona taka oczywista i udana! Podobnie zresztą jak postać. Z przyjemnością przeczytałam kartę, a jak już doszłam do jej końca to zrobiło mi się ciut smutno, że nie ma w niej ciągu dalszego. Także mam nadzieję, że taki pojawi się w formie wątków. A jakbyś miała jakiś konkretny pomysł dla któregoś z moich panów to ja chętnie rozegram coś z tym chłopcem. Co prawda muszę ostrzec, że ostatnio nie mam czasu dla siebie, więc pewnie wątek przesunie się w czasie, ale... jeśli jakimś cudem Ci to nie wadzi, zapraszam do siebie! :) Wybacz, że nie proponuję niczego od siebie (zwykle to robię), ale tym razem czuję, że po Twojej stronie będą lepsze pomysły.

    A tak w ogóle to witamy w naszych skromnych progach! :)


    Scott, Andrew, Daniel

    OdpowiedzUsuń
  2. [Petersburg znajduje się na liście miejsc, które koniecznie muszę w swoim życiu odwiedzić. Do tej pory oglądałam go jedynie na fotografiach, ale jest w nim coś co sprawia, że chciałabym poznać go dokładniej i bliżej. Mówię o tym dlatego, że podobne wrażenie mam po zapoznaniu się z kartą Lyeva (strzel mnie po nosie, jeśli źle odmieniam albo w ogóle nie powinnam odmieniać jego imienia c:); dostałam namiastkę, a marzy mi się cała garść tego młodzieńca. Wprawdzie kontuzja nie pozwala mu zajmować się dalej tym, co w pewnym stopniu definiowało go jako osobę i przez pryzmat czego postrzegał samego siebie, ale kto wie... Może odpoczynek w Mount Cartier zainspiruje go do czegoś zupełnie innego, nowego? Będę ostrożna w dalszych zachwytach, bo wzrok cielęcia naprawdę zmiękcza moje serce, a nie chciałabym, żebyś za jakiś czas powiedziała mi z satysfakcją - ostrzegałam! :D
    Cześć, życzę Ci udanej zabawy z rosyjskim chłopcem, a gdyby rosyjskiemu chłopcu przydał się starszy kolega, który choć z depresji nie wyleczy, to przynajmniej wysłucha - wiesz, gdzie nas znaleźć c:]

    Theo

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Witam, witam i życzę dużo ciekawych wątków, nieograniczonej weny i super spędzonego tu czasu. Jakby co zapraszam też do siebie. :)]

    Laura

    OdpowiedzUsuń
  4. [Kocham smutnych chłopców, kocham rosyjskich chłopców, a najbardziej kocham Chalameta. Moje serduszko więc zostawiam tutaj i witam gorąco, mam nadzieję, że zostaniesz na długo i zechcesz stworzyć ze mną coś mniej lub bardziej miłego.]

    Genevieve Leblanc

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Lyev Anokhin... Żywy synonim smutku. Właśnie to przyszło mi do głowy po przeczytaniu karty i prawdopodobnie owe dziwne uczucie melancholii będzie mi towarzyszyło jeszcze przez jakiś czas. Ciężko mi jest przez to wyobrazić go sobie w weselszym wydaniu, przyjmującego z uśmiechem na twarzy aplauz publiczności chociażby. To ten typ człowieka, któremu ze smutkiem jest naprawdę do twarzy, choć zdecydowanie nie powinno tak być. Jest zbyt młody. Zbyt plastyczny jeszcze, by poprzestać jedynie na tym. Szkoda by było, gdyby ten ból i smutek przerodziły się ostatecznie w zgorzknienie, wypaczając go w następnych latach życia, więc mam nadzieję, że spotka w Mount Cartier kogoś, kto pomoże mu, jeśli nie zaleczyć rany, to może chociaż funkcjonować pomimo nich. Moja Juno aktualnie sama boryka się z takim problemem i usilnie stara się zachować swoją osobowość nękana obawą, że jeśli pozwoli sobie na odczuwanie rozpaczy chociaż przez chwilę, zatraci się w niej zupełnie. Nie widać tego może po niej, ale balansuje na cienkiej granicy prawdopodobnie z równą wprawą, z jaką Lyev wykonywał fouette. ;) Życzę Ci również wielu udanych wątków i mnóstwa weny. ]

    Juno Walter

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam serdecznie na blogu! :) Być może zdajesz sobie z tego sprawę, ale masz naprawdę ładny styl pisania, co tym bardziej przyciąga czytelnika do Twojej postaci ^^
    Osobiście mam mieszane uczucia do baletu, a Lyev jest doskonałym przykładem, dlaczego. To piękna forma sztuki, coś więcej niż taniec; ale patrząc na ilość poświęceń i krótkotrwałość czynnej kariery, mimowolnie się człowiek zastanawia, czy gra aby na pewno warta jest świeczki. Bez wątpienia, balet to jedna z dziedzin, do których trzeba być po prostu stworzonym. Z drugiej jednak strony, życie bez ryzyka, to nie do końca życie; a dla prawdziwej pasji warto niejedno poświęcić. Pytanie tylko, czy Lyev nie poświęcił już zbyt wiele, patrząc na jego obecne życie i jakże młody wciąż wiek.
    No nic, nie przynudzam :) Raz jeszcze, naprawdę ujmująca karta, a pan na zdjęciu tylko dodaje jej klimatu. Życzę Ci ciekawych wątków, udanej zabawy na i w Mount Cartier oraz weny; a w razie chęci, zapraszam do siebie ;)]

    Jasper Lam | Nicolas Everest

    OdpowiedzUsuń
  7. [Witamy cieplutko w mroźnym Mount Cartier :) Przyznam szczerze, że jestem pod wrażeniem pomysłu na postać i całą sobą żałuję, że między naszymi tworkami jest aż taka różnica wieku, bo przez nią, kompletnie nie mam pomysłu, jakby ewentualnie powiązać ich ze sobą. Tak czy inaczej, życzę wielu udanych wątków i długiego pobytu!]

    Diana Lam

    OdpowiedzUsuń
  8. [Wpadam z miłą chęcią! Ta karta jest taka ładna, a Lyev wydaje się taki sympatyczny i do utulenia. Mazie pewnie podziwiałaby go w skrytości duszyczki...]

    MACKENZIE CANTU

    OdpowiedzUsuń