A kiedy śnieg przestanie prószyć, to Monty na spacer ruszy.

Kwiecień • -5°C

Ufff, to chyba już koniec, co? Dzień staje się powoli coraz dłuższy (koniec arktycznych nocy, moi drodzy!), a słońce jakby częściej zagląda przez te brudne okna do sąsiadów i sprawdza czy rozpoczęli już wiosenne porządki. Ujemne temperatury co prawda nie ustępują, ale jest już cieplej o prawie dwadzieścia stopni! Jeszcze chwila i znowu będzie można porzucić kurtki na rzecz podkoszulków z krótkim rękawem. Ah, wy też czujecie powiew tego ciepła na skórze..? Tylko nie chowajcie jeszcze traperów do szaf, bo ten czterdziestocentymetrowy śnieg tak szybko się nie roztopi.

Kalendarz

16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
27/03/17 Wydarzenie: Mount-ipedia - link
21/04/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap I - link
01/05/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap II - link
02/05/17 Nowy nagłówek
17/09/17 Wydarzenie: Spływ kajakowy - link
02/02/17 Nowy szablon
14/02/17 Wydarzenie: Poczta walentynkowa - link

And I'm falling into pieces all alone

Gdyby umiał rozmawiać o swoich uczuciach, opowiedziałby ci o tym, jak to jest wychowywać się w tak konserwatywnym miasteczku jak Mount Cartier bez matki. Wspomniałby o troskliwych sąsiadkach, które zawsze mają jakieś dobre rady w zanadrzu, szczególnie kiedy mogą obsypać nimi samotnego ojca. Opisałby ci historię pełnych litości spojrzeń rzucanych przez szczęśliwe rodziny i zazdrość żywioną do kolegów, którzy laurki z okazji drugiej niedzieli maja zanosili do domu, nie na cmentarz. Powiedziałby o wewnętrznej tęsknocie za matczynymi ramionami, po których pozostały wyłącznie mgliste wspomnienia i kilka jej pierścionków oddanych akurat do jubilera w Charlotte oraz o złudnej nadziei, że jeśli poświęci się życie walce z trawiącym wszystko ogniem, w jakiś sposób poczuje się je blisko siebie na nowo. Nie kryłby więc, że to właśnie dlatego został strażakiem: że to chęć ochronienia innych przed tym samym cierpieniem, które spotkało jego, zdeterminowała jego przyszłość i teraźniejszość. Wyznałby też, że wcale tak się nie stało.
Gdyby umiał rozmawiać o swoich uczuciach, opowiedziałby ci o tym, jak to jest pomylić przyjaźń z miłością i ożenić się z kobietą, z którą zna się od niepamiętnych czasów. Wspomniałby o naciskach ze strony obu rodzin na to, aby młodzi stanęli na ślubnym kobiercu i dekadzie ciągłej niezręczności, podczas której miłość braterska nie zechciała stać się fizyczną. Opisałby ci historię setek kłótni na ten temat i zazdrość żywioną do kolegów, którzy z pracy powracają do swoich kobiet z uśmiechem na ustach i radością w oczach, nie z przymusem. Powiedziałby ci o wewnętrznej tęsknocie za czułością i namiętnością, za poczuciem przynależności do kogoś i ciepłem, o którym marzy chyba każdy człowiek na świecie. Nie kryłby więc, że wiele mu w życiu brakuje i oddałby właściwie wszelkie skarby za to, aby zaznać szczęścia, o którym śni co noc. Wyznałby też, że powoli przestaje jednak wierzyć, iż kiedykolwiek to nastąpi.
Gdyby umiał rozmawiać o swoich uczuciach, opowiedziałby ci o tym, jak to jest przeżyć romans rodem z najpiękniejszych opowieści i postradać rozum bez reszty. Wspomniałby o wykradaniu się z domu pod różnym pretekstem, byleby tylko spędzić więcej czasu z tą, na której sam widok tracił dech w piersi, a całe jego ciało ogarniało drżenie. Opisałby ci historię swojej miłości – tej jednej-jedynej, zdarzającej się człowiekowi tylko raz w życiu – i zazdrość żywioną przez kolegów, kiedy przychodził do pracy z masą energii i uśmiechem na ustach. Powiedziałby ci o wewnętrznej tęsknocie za takim uczuciem każdego ranka i wieczoru, której nie dało się w żaden sposób okiełznać. Nie kryłby więc, że planował zmienić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni: zerwać z przeszłością i rozpocząć wszystko na nowo, z czystą kartą, kiedy dowiedział się o ciąży swojej żony. Wyznałby też, że owa wiadomość dosłownie go zmiażdżyła i nic już nie było takie samo.
Gdyby umiał rozmawiać o swoich uczuciach, opowiedziałby ci o tym, jak to jest rozpaczliwie czegoś pragnąć, a jednocześnie mieć tak głęboko zakorzenione poczucie obowiązku, że nie być w stanie po to sięgnąć, dopóki nie jest już za późno. Wspomniałby o najtrudniejszej decyzji swojego życia, której nie miał już szansy zrealizować, bo jego wszystko przepadło bez wieści. Opisałby ci historię człowieka, którego miłość dosłownie zabiła i który nigdy już nie miał być taki sam – który już zawsze miał się mierzyć z pustką w piersi. Powiedziałby ci o wewnętrznej tęsknocie, bliższej jednak usychaniu, za ukochaną i poczuciu braku sensu. Nie kryłby więc, że niewiele mu brakowało do skończenia tego wszystkiego i zrezygnowania z życia na dobre. Wyznałby też, że powstrzymało go jedynie tchórzostwo.
Gdyby umiał rozmawiać o swoich uczuciach, opowiedziałby ci o tym, jak to jest być ojcem niepełnosprawnego dziecka, a jednocześnie wrakiem człowieka, z którego nie ma za wiele pożytku. Wspomniałby o usilnych próbach utopienia swoich smutków we wszystkim, co posiada procenty i przerażającym odkryciu, że te potrafią pływać i nic ich nie powstrzyma. Opisałby ci historię kogoś, kogo już nawet nie poznaje w lustrze – osoby podnoszącej się każdego dnia z łóżka dlatego, że musi, a nie dlatego, że chce. Powiedziałby ci o wewnętrznej tęsknocie za czymkolwiek: za choćby najmniejszą pozytywną emocją, której mógłby się kurczowo chwycić i już nigdy nie puszczać, a która pomogłaby mu po prostu żyć. Nie kryłby więc, że tak naprawdę nie ma w życiu niczego: ani wspaniałej rodziny, ani udanego małżeństwa, ani poprawnych relacji towarzyskich, ani tym bardziej zdrowej wątroby, biorąc pod uwagę hektolitry wlanego przez niego w siebie alkoholu. Wyznałby też, że tak w gruncie rzeczy, to siebie nienawidzi.
Gdyby umiał rozmawiać o uczuciach, opowiedziałby ci o tym, że życie kurewsko mocno dało mu w kość i ma go serdecznie dość. Rzecz w tym, że nie umie i dusi to wszystko w sobie, każdego dnia umierając odrobinę bardziej.
Ile jeszcze tak wytrzymasz, co?

Tym, co przeczytali, dziękuję! Na zdjęciach ponownie Chris (szukajcie, a znajdziecie więcej!) przy pomocy pirata (<3!!!), w tytule raz jeszcze Iwan Rheon, a poniżej łans egen ja i moja nieradosna twórczość. <3 

Brak komentarzy

Prześlij komentarz