A kiedy śnieg przestanie prószyć, to Monty na spacer ruszy.

Blog zawieszony

Po przeprowadzeniu ankiety większością głosów wygrała opcja zawieszenia bloga. Oznacza to, że autorzy mają możliwość dalszej gry i zapisów, ale administracja — za wyjątkiem wysyłania zaproszeń i wpisywania do listy bohaterów — nie będzie angażować się w życie bloga. Z tego samego powodu zakładka Organizacyjnie na czas zawieszenia bloga zostaje usunięta. Raz jeszcze dziękujemy za Waszą obecność i życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze.

nie istnieję & latessa

Kalendarz

16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
27/03/17 Wydarzenie: Mount-ipedia - link
21/04/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap I - link
01/05/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap II - link
02/05/17 Nowy nagłówek
17/09/17 Wydarzenie: Spływ kajakowy - link
02/02/17 Nowy szablon
14/02/17 Wydarzenie: Poczta walentynkowa - link
07/07/18 Zawieszenie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mathilde nielsen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mathilde nielsen. Pokaż wszystkie posty

Heaven in tears

I II
Mathilde "Tilly" Nielsen 27 lat pielęgniarka już mieszkanka MC
Rozdział I: Szczęście

Budzi się. Ściąga wzrok błękitem zamglonych oczu – płacze. Łzy z lśniących w porannym brzasku tęczówek spływają na gładkie, pełne policzki. Wkradają się pomiędzy rumiane usta, które drżą. Echo wspomnień minionej zimy nadchodzi od razu z nastającym dniem. W pokoju pojawia się On. Oblewa rumieńcem jej smutną twarz. Owija drobne ramiona pierzyną. Zakopana w pościeli, wysnuwa z pod niej dłoń, smaga palcami jego twarz. Wizja się rozmywa. Przesuwa się, dotykając mokrym licem jego poduszki. Chowa w niej twarz. Wdycha dawno zwietrzałą woń. Kocha. Cierpi. Budzi się tylko po to by zmyć smutek z czyjejś twarzy. Jej własna zbrukana jest złamanym sercem i samotnością. Chce wierzyć, że są tacy, ktorym pisane jest szczęście. Może kiedyś i jej?

Rozdział II: Marzenia

Nie ma już marzeń. Ma złudzenia. W brzasku, zaślepiona, wyciąga ręce pomiędzy czystą biel – pustą. Chce chwycić ferie żywych barw. Ściga je i przepuszcza przez palce. Nie potrafi sięgnąć dłońmi weselszego horyzontu, na którym znikają One – jej pragnienia. Z niegasnącym zapałem i nadzieją, goni małe cele, do których podąża i te większe – sylwetki osób bliskich jej sercu. Widzi je – za mgłą – w niezmiennej pozycji. Zawsze odwrócone plecami. Odprowadza je spojrzeniem i nieśmiałym drgnieniem kącika ust Śledzi błękitem łagodnych oczu przestrzeń. Wierzy, że kiedyś wrócą. Nigdy nie wracają. W rześkim powietrzu, w przewiewnej sukience, nad wodą, z wiatrem otulającym jej twarz. W mrozie, z kaskadą oszronionych rzęs, otoczona ciepłym, wełnianym płaszczem, czeka. Zawsze sama.
Rozdziały Charakter Historia Relacje

Poszukiwania



Dance with angels

Martin Delaney były maż miłość

Do nieba już nie chodzą,
bo jest im nie po drodze


Był pacjentem, przyjacielem, największą miłością, mężem, największą radością, bo oszukał śmierć. Był też największym zawodem i największym bólem, bo uciekł. Wszystko dokładnie w tej kolejności. Przez okres dwóch, trzech lat, cierpiał, razem z nią. Umierał na przewlekłą chorobę. Zakochała się w nim szybko, z wzajemnością, a przynajmniej on naprawdę wierzył w to, że również ją kochał. Śmierć zbliżyła ich do siebie, a życie ich od siebie oddaliło. Nie przyjmował chemii, zadziałały ziołowe specyfiki, zdrowa dieta – cudowne uzdrowienie. Zostawił ją bez pożegnania, w pustym domu zakupionym w Mount Cartier. Szukał siebie, na nowo, z dala od wspomnień towarzyszącego mu bólu i cierpienia. Z dala od niej, bo siedziała z nim w tym najgłębiej. Za namową przyjaciela, po roku egzystencjonalnych poszukiwań, zakończyć ten związek rozwodem. W próbie wyciszenia wyrzutów sumienia, chciał oddać jej dom, który sam kupił, ale ona nie przyjęła tak drogiego daru. Nie byli sobie przeznaczeni, ale wierzył, ze jej dane było szczęście. Nie miał tylko pomysłu, jak nim ją obdarować, skoro sam nie mógł jej go dać. Na szczęście nie musiał. Jego najlepszy przyjaciel miał na to lepszy plan.

Powody, dla których pojawił się w Mount Cartier możemy obgadać w drodze prywatnych wiadomości na mailu. Imię opcjonalne, możliwe do zmiany. Nazwisko niestety nie, ponieważ Mathilde przez dłuższy czas egzystowała na blogu jako pani Delaney.


Thomas Cadburry przyjaciel męża ukojenie

Prawdziwych przyjaciół
poznaje się w niebie


W każdym nieszczęściu znaleźć można iskierkę radości. Ona swoją przez chwilę posiadała w nim. Był jej podporą i ostoją w najtrudniejszych chwilach, a co dla niej ważniejsze – był tym samym, albo kimś lepszym dla Martina. Jego najlepszym przyjacielem. Razem zaś — ona z nim – byli Martinowi jedyną rodziną. Mimo to on czuł do niej więcej niż mógł, w trakcie kiedy ona całą swoją bezinteresowną miłość oddała nie temu, który mógłby ją tak samo silnie odwzajemnić. On zawsze ją obserwował. Nie w ten obsesyjno-perwersyjny sposób, a czysto, bez wybujałych wyobrażeń, bo twardo stąpał po ziemi, na którą rzeczywistość brutalnie go ściągała. Obiecał sobie kiedyś, że jeśli Martin umrze, on sam da sobie szczerym wyznaniem szansę na szczęście. Za to samo myślenie się nienawidził, rozdarty pomiędzy wizją śmierci, a kruszeniem swojego serca. Zawsze nad nią czuwał. Nawet jeśli nie było go obok. Dbał o nią, podpowiadając Martinowi jak i on mógł to zrobić. Zawdzięczała mu więcej niż wiedziała, a teraz zawdzięcza mu również dach nad głową i nadzieję... że jutro będzie lepsze. Z jej przyjacielem obok.

Dla zainteresowanych: więcej informacji przez maila (tylko proszę napisać pod kp, żebym na niego weszła). W celu lepszego zrozumienia postaci, jego motywów i zawiłości relacji, najlepiej przeczytać relacje Tilly z jej byłym już mężem Martinem. Za przeczytanie całej kp też się nie obrażę. :)


POSTAĆ PRZEJĘTA
Miranda "Minnie" Nielsen kuzynka iskierka

Minnie zesłał Bóg,
raz mu wyszedł taki cud


Dorastały obok siebie. Różne. Ona była mocnym żywiołem. Ogniem, gorącym i zapalczywym. Wiatrem, pełnym wigoru, porywistym. Była wodą, wzburzoną, która jednak potrafiła łagodnie opłynąć skórę, ukoić ciało chłodem. Była ziemią, zatrzęsieniem konkretnie. Wielu emocji i zamierzeń. Tilly była inna. Spokojniejsza, mniej wyrazista, przy niej bardzo przeźroczysta. Nie były bliską rodzina, raczej odległą, ale spędzały ze sobą mnóstwo czasu. Gdyby Mathilde miała podać definicję siostry. Przyrównałaby ją do ognia, wiatru, wody, ziemi. Do Minnie. W końcu to ona była jednym z powodów, dla których Tilly wybrała Mount Cartier, jako bezpieczną przystań.

Miranda "Minnie" Nielsen to kuzynka Tilly. Szczegoly jej zycia i okolicznosciach w jakich los je od siebie oddzielil, do obgadania wspolnie. Imie opcjonalne. Charakter tez mozna zmienic, byle zeby byla odmienna od Tilly. ^^