A kiedy śnieg przestanie prószyć, to Monty na spacer ruszy.

Blog zawieszony

Po przeprowadzeniu ankiety większością głosów wygrała opcja zawieszenia bloga. Oznacza to, że autorzy mają możliwość dalszej gry i zapisów, ale administracja — za wyjątkiem wysyłania zaproszeń i wpisywania do listy bohaterów — nie będzie angażować się w życie bloga. Z tego samego powodu zakładka Organizacyjnie na czas zawieszenia bloga zostaje usunięta. Raz jeszcze dziękujemy za Waszą obecność i życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze.

nie istnieję & latessa

Kalendarz

16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
27/03/17 Wydarzenie: Mount-ipedia - link
21/04/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap I - link
01/05/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap II - link
02/05/17 Nowy nagłówek
17/09/17 Wydarzenie: Spływ kajakowy - link
02/02/17 Nowy szablon
14/02/17 Wydarzenie: Poczta walentynkowa - link

zagubienie pozwala się odnaleźć


Lucas Hancock

29 strażak FC: Chris Evans


W gruncie rzeczy dobry z ciebie chłopak. Chłopak, bo chociaż jesteś u progu trzydziestki i powinieneś sam siebie nazywać mężczyzną, to nie robisz tego. Lucas – to Twoje imię i tak przedstawiasz się światu. Przez część życia Mount Cartier było miejscem, w którym rodzicie w trakcie wakacji porzucali Ciebie i Twoją młodszą siostrę. Nie narzekałeś, kontakt z przyrodą i specyficzny klimat tego miejsca odpowiadał Ci o wiele bardziej niż życie wielkiego miasta. I najważniejsze - od zawsze kochałeś dziadków, w ostatecznym rozrachunku chyba silniej niż rodziców…
Rodzice mieli dla Ciebie plan – miałeś zostać lekarzem, a Twoja malutka siostrzyczka – adwokatem. Jak mogłoby być inaczej? Państwo Hancock choć poznali i wychowali się w MC, dość szybko zapomnieli skąd pochodzą. Uciekli już w czasach szkoły średniej, pragnąć sławy, władzy i wielkich pieniędzy. I udało się. Matka została sędzią, ojciec wkroczył na ścieżkę polityki. Ich dzieci nie mogły być gorsze, nie mogły przynieść wstydu rodzicom.
Ale z planami bywa tak, że nie zawsze wychodzą.
Czasami dzieją się złe rzeczy, których nie da się naprawić. Choć byłeś zbyt młody, by móc być za kogoś odpowiedzialnym, nigdy nie wybaczyłeś sobie, że nie uratowałeś Isabel. Babcia wielokrotnie powtarzała, by nie zbliżać się do rzeki. Ale mając czternaście lat, kto słuchał dorosłych?
Niczego tak w życiu nie żałowałeś jak tamtej wyprawy nad rzekę. Choć udało się wydostać drobne ciało ośmiolatki, było zbyt późno by przeżyła. Woda była za zimna, zbyt długo w niej przebywała. Straciłeś siostrę, sprawiając, że rodzice odseparowali Cię od dziadków, od spokojnego życia wśród natury.
Straciłeś siostrę, bo chciałeś pokazać chłopakom, że nikt nie będzie Ci mówić, gdzie masz chodzić.
Gdy skończyłeś studia, uciekłeś. Nie chciałeś życia w wielkim mieście, nie chciałeś kariery. Chciałeś wrócić do dziadków, chciałeś czuć obecność Isabel. Choć serce nadal bolało, Mount Cartier przynosiło ukojenie, jakby duch  ośmiolatki nadal przybywał nad rzekę i odwiedzał staruszków. 

Zamiast lekarzem, stałeś się strażakiem. Zawalone dachy, połamane drzewa, przerwy w dostawie prądu – to teraz Twoje zmartwienia. 

________

Meh, nie pisałam nic naprawdę przez długi czas, chyba już nie umiem.. mimo wszystko, mam nadzieje, że Lucas jakoś sie przyjmie

19 komentarzy:

  1. [Ohh! Przepiękna karta i bohater z naprawdę ciekawą historią. Do Mount Cartier trafiają tylko interesujący ludzie jak czytam karta za kartą.
    Co prawda szkoda Lucasa, że przeżył taką stratę będąc tak młodym, ale jest w tym jego ostatecznym powrocie coś ciepłego. Mam nadzieję, że ostatecznie pokona swoje demony :)
    Przesyłam tonę ciepłych przytulasów na zimę i zapraszam na wątek, jak znajdziesz ochotę. Strażak i leśniczy z całą pewnością się dogadają, chociażby podczas przypadkowego pożaru w lesie :D]

    Paul

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dlaczego wszyscy w MC muszą być tak przystojni, dobrzy i pociągający, dlaczego? Nie może taki mi się w realu trafić? Dobrze, już skończyłam lamentować, mogę przejść do karty. Bardzo ładnie opisuje życie Lucasa i to, co go spotkało. Współczuję utraty siostrzyczki, na samym początku musiało mu być naprawdę, naprawdę źle. A strażak jest równie dobry i ważny jak lekarz!
    Lucas przyjeżdżał do MC w czasie, kiedy Kat bawiła się częściej z chłopcami, niż z dziewczynkami, więc myślę, że muszą się kojarzyć, chociaż nie jestem pewna, czy po tak długim czasie będą się do końca pamiętać - w końcu wydorośleli.
    Życzę Ci wielu wątków i mile spędzonego czasu :))]

    Kat

    OdpowiedzUsuń
  3. Na wstępie wypadałoby chyba wspomnieć, że nie ma czegoś takiego jak "nie umiem już pisać" — skoro pisałaś kiedyś, to na pewno masz to we krwi nadal! To jak jazda z rowerem, nie da się tego zapomnieć, co potwierdza sama karta. Dobrze, że chociaż Lucas sam się broni skoro Ty mu ani trochę nie pomagasz! ;D
    Przykra historia z siostrzyczką, którą pewnie znają wszyscy mieszkańcy miasteczka skoro wydarzyło się to tutaj. Jakby nie patrzeć w okolicy mało jest takich wypadków, więc musiało roznosić się echem przez jakiś czas... Lucas jednak widać, że się nie poddał i chce jakoś naprawić swój błąd. Siostry nie uratował, ale stara się teraz ocalić wszystkich innych. To godne podziwu. ;)
    Nic tu oprócz wilków i niedźwiedzi chyba nie gryzie, więc powinnaś sobie świetnie poradzić z powrotem do blogosfery. Pod warunkiem, że ubierzecie się ciepło i nie zamarzniecie razem z Lucasem! ;)

    Vivian Amondhall

    OdpowiedzUsuń
  4. (Nie umiem w pochwały, więc powinien wystarczyć Ci fakt, że nie przychodzę pod karty postaci, które mnie nie interesują. Skusisz się na wąteczek i może jakieś powiązanie z moim promyczkiem? Wydaje mi się, że Leah wniesie dużo uśmiechu do życia Lucasa. :D Baw się z nim dobrze!)

    Leah Mackenzie

    OdpowiedzUsuń
  5. [Czeeeść! Dzisiaj naprawdę kiepsko idzie mi myślenie, więc nie spodziewałabym się po sobie niczego mądrego, ale... cieszę się z tego strażaka. Czytając kartę nie opuszczało mnie wrażenie, jakbym gdzieś już podobny motyw historii oglądała i nie wiem dokładnie co to był za film, ale jak sobie przypomnę to Ci podam nazwę. Miałam przed oczami urywki scen, które idealnie zgrywały mi się z Twoim bohaterem. Szkoda, że sama nie możesz tego zweryfikować, zobaczyłabyś wtedy jak przyjemny obraz (mimo tragicznej śmierci siostry), miałam przed oczami. A kochanemu strażakowi życzę jak najlepiej. Oby woda przypominała mu i służyła mu już tylko jako pomoc dla uwięzionych w ogniu.]

    Scott Finlay & Andrew Walker

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam bardzo serdecznie na blogu i życzę udanej zabawy :) Zapraszam do siebie, razem coś wymyślimy ;3 Znać się muszą! :D]

    Jake Riley

    OdpowiedzUsuń
  7. (Właściwie mam jakiś zaczątek, który na dobrą sprawę nie jest nawet jako takim pomysłem. Ja to widzę tak, że mogli się przyjaźnić, kiedy Lucas przyjeżdżał do dziadków na wakacje, choć Leah była wtedy pewnie bliżej z Isabel i po jej śmierci mogła go albo próbować pocieszyć, mocno przytulając, albo po prostu stracili kontakt, bo Luke się załamał. Długie lata się nie widzieli i spotkali już w sumie jako dorośli. Mogli się nawet nie poznać, kiedy przyszła z chlebem, a jeśli poznali, było trochę niezręcznie. Jednak tylko przez jakiś czas, bo Leah pewnie próbowała odzyskać z nim kontakt. W jakiej mierze jej się udało zależy od Ciebie. Jakby nie było, Mackenzie nie patrzyła na mężczyzn pod kątem, który mógłby wprawić ją w zakłopotanie, ale odkąd babcia naciska na nią z małżeństwem, oddala się od wszystkich znajomych płci męskiej, bo nie ma już klapek na oczach i czuje się przy nich skrępowana. Lucasa mogłoby zaniepokoić jej zachowanie.)

    Leah

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Witam, wpadam co prawda z lekkim opóźnieniem, ale jestem nie mniej entuzjastycznie nastawiona niż reszta mieszkańców Mount Cartier. ;) Na pierwszy rzut oka Lucas wydaje się być bardzo... prawdziwy. Co prawda, teraz jest już dorosły i jakoś udało mu się poukładać sobie życie, ale mam wrażenie, że gdzieś tam - głęboko w środku - wciąż jest zagubionym chłopcem pełnym wyrzutów sumienia po utracie młodszej siostry.
    Mam nadzieję, że uda mu się z nami wytrzymać. Życzę dużo weny, pomysłów i udanych wątków, a w razie chęci zapraszam też do Aurory. :) ]

    Aurora Walker

    OdpowiedzUsuń
  9. [To co im kminimy? :D Od razu coś z grubej rury? :D]

    Jake

    OdpowiedzUsuń
  10. Dom państwa Hancocków zawsze zostawiała sobie na koniec, by móc poświęcić babci Margaret dłuższą chwilę. Zauważyła bowiem, że staruszka, mimo obecności męża, czuje się w pewien sposób samotna. Leah chętnie przychodziła więc ze świeżym chlebem i spędzała z nią parę przyjemnych godzin. Dzięki temu czuła, że robi dla kogoś coś dobrego, a za każdym razem, kiedy tak czuła, nie potrafiła wyprzeć nieodpartego wrażenia spełnienia.
    Nic więc dziwnego, że gdy tylko strzepnęła buty, po czym przekroczyła próg domostwa, uśmiechnęła się ciepło w stronę staruszki, która czekała już na nią z gorącą herbatą i zestawem pod postacią drutów oraz różnokolorowych kłębków włóczki. Prosząc starszą kobietę, aby nie wstawała ze swojego fotela, zdjęła obuwie w korytarzu i podeszła do niej, by serdecznie ją przytulić.
    - Dzień dobry, Leah, kochanie.
    - Dzień dobry, babciu Margaret. Mam chleb i bułki, o które prosiłaś. Rozpakuję je w kuchni i wracam. Przynieść coś do herbaty?
    - Herbatniki, moje dziecko, kompletnie o nich zapomniałam.

    Kapturek uśmiechnęła się w odpowiedzi, po czym przeszła do kuchni, by wypakować chleb. Z sekretnej szafeczki wyjęła herbatniki, po czym wróciła z nimi do salonu, wykładając je w ślicznym, ręcznie zdobionym pudełku, które zrobiła dla pani Hancock, kiedy miała 13 lat. Niesamowite, że starowinka wciąż je miała.

    Zsuwając czerwony kaptur z głowy, usiadła w fotelu obok Margaret, rzucając okiem na jej dzieło. Uśmiechnęła się smutno.
    - Chciałabym Ci pomóc, babciu, ale ostatnio okropnie odmroziłam sobie dłonie i okropnie bolą mnie stawy...
    To mówiąc, ujęła w łapki kubek z gorącą herbatą i upiła łyk, by się rozgrzać.

    Czerwony Kapturek <3

    OdpowiedzUsuń
  11. [No widzisz, moja pani jest bardzo specyficzną osobą i sine, zimne ciała martwych nie są jej straszne, haha :) Kurcze, chęć na wątek to ja mam zawsze, bo jestem osobą, która bardzo chętnie poszerza znajomości swojej postaci, tylko właśnie nie wiem, jak z czasem, ale z tym to u każdego ostatnio krucho jest, więc tym to się raczej przejmować nie powinnam. Jeżeli jednak zdecydujemy się na wątek, to spokojnie powiązanie już mamy.]

    Kat

    OdpowiedzUsuń
  12. (Oczywiście, że chcę. :D Wystarczy, że odpiszesz, ja jestem cierpliwa.)

    Promyczek

    OdpowiedzUsuń
  13. [Oho, babeczek się nie odmawia! A jak widzę Twojego (Kapitana) strażaka to aż mam ochotę wskoczyć w płomienie. :D
    To co, zaczynamy wątek od jakiejś babeczkowej wizyty czy chcemy bardziej zaszaleć?]

    Finlay Watson

    OdpowiedzUsuń
  14. [Nic konkretnego, ale Lucas mógł faktycznie ją z jakichś tarapatów wybawić. Finlay to miastowa dziewczyna, więc na początku mogła wielu rzeczy nie wiedzieć, czy nie rozumieć. Że w pewne miejsca się nie chodzi, w pewnych miejscach nie wchodzi się do wody, pewnych rzeczy i zwierząt nie dotyka, cokolwiek. ;D
    Chyba że Ty i Lucas macie ochotę na coś konkretnego, to wal śmiało, możemy myśleć. ;>]

    Finlay Watson

    OdpowiedzUsuń
  15. Lucas się na dobre chyba jeszcze nie rozkręcił, a mimo to już jest z nami przez 3 miesiące! Dlatego gratulujemy zdobycia naszej pierwszej, bardzo uroczej ikonki z domkami i życzymy powodzenia w dalszym ich zbieraniu, bo teraz to już nie masz wyjścia! Musisz dostarczyć jakieś towarzystwo tej jednej jedynej nagrodzie, co by nie czuła się taka osamotniona. ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. [Czy bardzo fajny strażak jest wciąż z nami? Bo Wendy chętnie go porwie ;)]

    Wendy

    OdpowiedzUsuń
  17. [Mount Cartier może jest i dziurą zapomnianą przez Boga, ale kurczę, każdy kolejny pan jest tutaj przystojniejszy od poprzedniego i aż nie wiadomo, za które ciacho się zabrać w pierwszej kolejność ;) Czeeeść, gratulujemy trzech miesięcy na blogu, przy okazji pewnie powinna pojawić się jakaś nagroda za taką wytrwałość, więc proponujemy wątek z największą piekielnicą tego cudownego miasteczka! ;)
    P. S. Mam nieodparte wrażenie, że znam Lucasa i że miał już kontakt z Gi, ale możliwe, że to moja pamięć płata mi już figle i coś pokręciłam xD]

    Gina

    OdpowiedzUsuń
  18. [Na razie nie mam jakiegoś szczególnie rozbudowanego pomysłu na powiązanie, ale Gina i Lucas na pewno powinni się znać – w końcu w Mount Cartier Gi jako mała dziewczynka nie miała zbyt wielu rówieśników skłonnych do zabaw, a pojawianie się na wakacjach dwójki nowych dzieci na pewno stanowiło niemałe wydarzenie w miasteczku, więc wydaje mi się, że mogli się przyjaźnić, a nawet być nierozłączni, przynajmniej do czasu wypadku. Moja mózgownica jednak pracuje dzisiaj opornie i nie wiem, czy można by z tego wyłuskać coś więcej.
    Ale mam pomysł odnośnie wątku! Gina wydaje się być straszną zołzą, lecz tak naprawdę ma złote serce. Mogłaby zauważyć jakiegoś zwierzaka uwięzionego na środku tafli jeziora i postanowiłaby mu pomóc. Weszłaby na lód, cała akcja przebiegałaby całkiem sprawnie, jednak niedawno w MC mogły mieć miejsce roztopy i warstwa lodu wcale nie byłaby taka gruba, na jaką mogłaby wyglądać i zaczęłaby pod nią pękać. W pobliżu na szczęście przechodziłby Lucas, który zobaczyłby Ginę na środku jeziora i zainteresowałby się całą sytuacją. Lód mógłby się pod nią załamać, a Luke wyciągnąłby ją z zimnej wody na czas, potem szybko przetransportowałby ją do swojego domu, żeby szybko ją ogrzać, a kiedy zagrożenie zostałoby już zażegnane, mógłby się na nią zacząć wydzierać, mimo że do tej pory nigdy nie podniósł na nią głosu, bo całe to wydarzenie przypominało mu wypadek jego siostry i byłby wściekły na Ginę, że ta tak głupio zaryzykowała. A potem będziemy kombinować ;) Co ty na to? Jeśli ci nie pasuje, będziemy myśleć dalej!]

    Gina

    OdpowiedzUsuń
  19. [Outlandera nie oglądałam, ale całe życie fascynuje mnie kultura i historia wysp. Szkocji także, ale głównie Irlandii. :D Troszkę mnie życie pochłonęło, ale wracam z Sheą do życia i przybywam do Lucasa, bo chętnie wykombinujemy jakiś wątek! Chęć nadal jest? ;)]

    Shea Callaghan

    OdpowiedzUsuń