A kiedy śnieg przestanie prószyć, to Monty na spacer ruszy.

Kwiecień • -5°C

Ufff, to chyba już koniec, co? Dzień staje się powoli coraz dłuższy (koniec arktycznych nocy, moi drodzy!), a słońce jakby częściej zagląda przez te brudne okna do sąsiadów i sprawdza czy rozpoczęli już wiosenne porządki. Ujemne temperatury co prawda nie ustępują, ale jest już cieplej o prawie dwadzieścia stopni! Jeszcze chwila i znowu będzie można porzucić kurtki na rzecz podkoszulków z krótkim rękawem. Ah, wy też czujecie powiew tego ciepła na skórze..? Tylko nie chowajcie jeszcze traperów do szaf, bo ten czterdziestocentymetrowy śnieg tak szybko się nie roztopi.

Kalendarz

16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
27/03/17 Wydarzenie: Mount-ipedia - link
21/04/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap I - link
01/05/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap II - link
02/05/17 Nowy nagłówek
17/09/17 Wydarzenie: Spływ kajakowy - link
02/02/17 Nowy szablon
14/02/17 Wydarzenie: Poczta walentynkowa - link

KP

Lily Rose Attwood

32 lata architekt krajobrazu na urlopie

Ma wiecznie zimne ręce i poplątane włosy. Spóźnia się, a o poranku to syn pilnuje czasu, a nie mama. Obiecała sobie, że do ślubu nauczy się gotować. Co weekend przesadza roślinki we własnym ogrodzie, nadaje imiona kaktusom i chowa się przed słońcem, co by nie upodobnić się do buraka. Żałuje, że nie ma czasu na czytanie książek, spełniła marzenie syna o psie, mimo że sama jest na nie uczulona. Wszyscy patrzą na nią jak na kosmitkę, bo nie lubi czekolady. Kawę pija czarną i gorzką, najlepiej z papierosem, mimo błagań mężczyzn jej życia.
Popełniła w życiu wiele błędów, ale żadnego z nich nie żałuje tak naprawdę, bo wszystkie doprowadziły ją do miejsca, w którym znajduje się obecnie - do bycia mamą siedmioletniego Jamesa. Nie jest dumna z tego, co zrobiła i jak potraktowała mężczyznę, z którym kiedyś wiązała swoją przyszłość. Prawdopodobnie z tego powodu zdecydowała się pozostawić Jamesa pod opieką narzeczonego i wsiadła w autobus do Mount Cartier. Nie chce zaczynać nowego życia, wciąż myśląc o przeszłości. Czuje, że nie zamknie tamtego rozdziału bez rozmowy z tym, który ukształtował ją jako kobietę, narzeczoną. Chce mieć szanse wytłumaczyć się, a i on zasługuje, by wiedzieć. Chce mieć czyste sumienie, kiedy trzydziestego czerwca stanie na ślubnym kobiercu.
Na zdjęciu urocza Clemence Poesy. Lily bywała już w Mount Cartier, bo stąd pochodzi jej były narzeczony. Teraz zjawiła się tu ponownie po siedmiu latach. Zapraszam do wątków wszelakich, można jej życie trochę skomplikować.

4 komentarze:

  1. Intryguje mnie ta postać. W KP jest trochę (jak mi się zdaje) umyślnie zastosowanych niedopowiedzeń, które stwarzają nastrój niekompletnej, a co za tym idzie, interesującej czytelnika historii. Nie wiadomo do końca jak się mają sprawy między Lily, a jej byłym, co tak naprawdę chce zyskać kobieta przez przyjazd do MC poza zamknięciem pewnego rozdziału i co kryje się w tych poprzednich, o których wiadomo niewiele. Mam nadzieję, że część z tych zagadkowych kwestii poruszysz w wątkach i rozwiejesz moje wątpliwości. Życzę Ci więc weny, żebyś mogła pisać o tym, czego nie napisałaś w notce :). Pozdrawiam razem z moimi chłopakami.

    Scott, Andrew & Timothy*

    *ostatni z panów pojawi się na dniach

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, jako, że Twoja Lily zjawiła się tu żeby uporządkować przeszłość, a moja Tilly w przeszłość patrzy i próbuje ją zatrzymać, to może coś zagramy i zobaczymy jakie różnice na patrzenie wstecz maja nasze postaci? :)

    Mathilde Delaney

    OdpowiedzUsuń
  3. [Bardzo podoba mi się karta - lekko napisana, przyjemnie się czyta. Mam nadzieję, że Lily uporządkuje sobie wszystkie sprawy i cel wizyty w tym miejscu zostanie spełniony. Witamy w Mount Cartier! :)]

    Theodor Black

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcześniej tego nie zauważyłam i dopiero teraz mi się na liście rzuciło, że mamy dwie Lilki na blogu. Jest szansa, żebyś zmieniła imię lub zamieniła je miejscami na Rose Lily? Decyzja należy oczywiście do Ciebie, ale tak tylko sobie myślę, że dziewczyny mogą się nieco mylić nowym autorom. Pozdrawiam!

    Tim, Scott & Andrew

    OdpowiedzUsuń