Kalendarz bloga
16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
27/03/17 Wydarzenie: Mount-ipedia - link
21/04/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap I - link
01/05/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap II - link
02/05/17 Nowy nagłówek
17/09/17 Wydarzenie: Spływ kajakowy - link
Wrzesień • 14°C
Jeśli ktoś myślał, że koniec wakacji przyniesie nam gwałtowne ochłodzenie, to czeka go spore rozczarowanie! Na horyzoncie ciągle widać częściej słońce niż deszcz, co w sumie jest trochę nietypowe jak na nasze miasteczko, prawda? Ale jeszcze nie panikujmy, zimnolubni na pewno niedługo będę mogli się cieszyć z gwałtownego spadku temperatury i ciężkich opadów białego puchu... tak, tak, moi drodzy, już za chwilę powróci do nas zimowa aura, która jak zawsze będzie nam towarzyszyć przez kolejnych osiem miesięcy. Zdążycie jeszcze zatęsknić za tymi zielonymi trawnikami! Jako Wasza ulubiona pogodynka jestem tego stuprocentowo pewna.

29.06.2017

well i wanna do what's right but maybe not tonight

Briony Pond

30 lat pomocnica leśniczego

W Mount Cartier pojawiła się w roku pańskim dwa tysiące siedemnastym, mniej więcej wtedy, kiedy śnieg zaczął topnieć, ale jeszcze nie do końca wiedział, czy faktycznie chce zniknąć. Urodzona w Toronto jako jedyne dziecko pary doktorów biologii, dorastała w otoczeniu zwierząt i roślin. Nigdy nie narzekała, wykazując podobne zainteresowania, jednak, w przeciwieństwie do domatorskiej natury rodzicieli, spontaniczny, nieco niespokojny duch od czasu do czasu skłania ją do decyzji, których nikt nie rozumie. Taką była decyzja o wyjeździe w góry Cartiera, którą podjęła w kilka minut. Ojciec tłumaczył to żalem po stracie przyjaciółki, matka — chęcią uratowania resztek życia przyjaciela, którego śladem zdecydowała się podążyć. Oba powody mają wiele wspólnego z prawdą, jednak tylko Briony wie, że w rzeczywistości przez trzydzieści lat życia czuła, że Toronto nie jest miejscem, w którym mogłaby zbudować swoją przyszłość. Z właściwą sobie beztroską porzuciła pracę architekta krajobrazu, zrezygnowała z pisania doktoratu i zatrudniła się jako pomocnik leśniczego setki kilometrów od domu, (ku przerażeniu leśniczego, który musiał pożegnać się na dobre ze swoim spokojem). Życie z Briony nie jest łatwe, kiedy człowiek pragnie ciszy i lubi układać wszystko po swojemu. Żadna z niej bałaganiara, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwałby jej minimalistką. Choć trzeba jej przyznać, że sprząta nie tylko po sobie, ale i po wszystkich dokoła. Gotuje jak dla wojska, a kiedy gotuje — śpiewa (na szczęście, całkiem nieźle). Emocjonalnością nadrabia za wszystkie przesadnie opanowane osoby w Kanadzie, jedynie rozzłościć jest ją ciężko. Niedogodności i nieprzyjemności znosi z zaciśniętymi zębami i uważa, że najgorszym, co można zrobić w życiu, to bycie bezpodstawnie niemiłym. Płacze na każdym filmie, jak dziecko zachwyca się drobnostkami, a najbardziej na świecie marzy o udomowieniu niedźwiadka. Choć może nie w leśniczówce.

Mam nadzieję, że moje dziwne dziecię zostanie ciepło przyjęte w Mount Cartier. Można ją lubić, można jej nie lubić, można przeciwko niej knuć lub próbować ją ogarnąć, a może nawet komuś uda się zawrócić jej w głowie. Kto wie. W tytule cudowny Glen Hansard, a na zdjęciu nieznana mi pani znaleziona na pintereście.

( 6 )

  1. [Ja witam w takim razie oficjalnie w naszym pięknym Mount Cartier! Cieszę się, że tę posadkę zajęła taka radosna niewiasta... Czy Ferran się ucieszy, tego to jeszcze nie wiem, ale będzie raczej musiał! :D W każdym razie, na pewno rozświetli mu życie swą energią, byle by tylko nie przeszła na "ciemną stronę mocy"... :D Baw się dobrze i jak najdłużej <3]

    Ferran Kayser

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dzień dobry pani! Pierwszy raz spotykam się z takim imieniem. Zdjęcie jest niesamowite, jestem nim zachwycona. Od razu wprowadza taką radosną atmosferę w tej karcie. Oby Briony wniosła jak najwięcej słońca do życia Mount Cartier. Aż mam ochotę ją przytulić! Bardzo też przypadł mi do gustu ten fragment o gotowaniu - Alex będzie skakał ze szczęścia! :) Życzę Ci dużo wątków, dobrej zabawy i długiego pobytu tutaj, a tymczasem chodź do nas, chodź :3 Będziesz chciała nam zacząć?]

    Alexander Morrison

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Z miejsca tą dziwną postać polubiłam. Chociaż nie wiem z której strony miałaby ona być dziwna, tak szczerze mówiąc. Może poza imieniem, chociaż i ono dziwne nie jest, a zwyczajnie inne i oryginalne. Taką osobą z takim imieniem idzie zapamiętać. :) Dobrej zabawy życzę na blogu i udanych wątków! :D]

    Christian Hemingway
    Ethan Camber

    OdpowiedzUsuń
  4. [Urocza jest! Przyda się ktoś taki w MC :) Witam więc cieplutko wśród nas i życzę miłej zabawy!]

    HOLLY

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cudne zdjęcie! Niezwykle. :D Od razu przykuło moją uwagę. Sama pani też niezwykle urocza i kochana, choć decyzja, którą podjęła, faktycznie może wydawać się dziwaczna! Aczkolwiek cieszę się, że trafiła właśnie tu. Jest poniekąd podobna do mojego pana, ale nie przychodzi mi do głowy żaden pomysł na wątek... w razie czego jednak, możemy spróbować coś wymyślić.
    W każdym razie, masy zabawy!]

    Ashmee Sanchez

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cudne zdjęcie, świetna karta oraz dziwne dziecię, które mi przypadło do gustu :D W sumie decyzja jaką podjęła była dziwaczna ale...kto nie podejmuje głupich a nawet i dziwnych decyzji? No kto?
    Masy zabawy, mnóstwa powiązań oraz świetnych wątków życzę :)
    Zaprosiłbym do siebie, ale niestety nic mi nie przychodzi do głowy :/]

    Martin

    OdpowiedzUsuń

Słońce nas rozpieszcza, Mounty właśnie złapał kleszcza.