A kiedy śnieg przestanie prószyć, to Monty na spacer ruszy.

Blog zawieszony

Po przeprowadzeniu ankiety większością głosów wygrała opcja zawieszenia bloga. Oznacza to, że autorzy mają możliwość dalszej gry i zapisów, ale administracja — za wyjątkiem wysyłania zaproszeń i wpisywania do listy bohaterów — nie będzie angażować się w życie bloga. Z tego samego powodu zakładka Organizacyjnie na czas zawieszenia bloga zostaje usunięta. Raz jeszcze dziękujemy za Waszą obecność i życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze.

nie istnieję & latessa

Kalendarz

16/02/14 Otwarcie
16/02/14 Nowy mod
22/02/14 Wydarzenie: Burza Śnieżna – link
24/02/14 Odejście moda
26/02/14 Nowy mod
19/04/14 Wydarzenie: Mecz Hokeja – link
02/07/14 Nowy szablon
07/07/14 Wydarzenie: Kto zabił? – link
20/07/14 Odejście moda
23/07/14 Nowy mod
29/08/14 Zamknięcie
24/12/15 Reaktywacja
25/12/15 Nowy admin
28/12/15 Wydarzenie: Kolacja wigilijna – link
29/06/15 Nowy nagłówek
09/10/16 Wydarzenie: Deszcz i wichura - link
28/11/16 Nowy nagłówek
10/12/16 Wydarzenie: Uratuj święta! - link
04/01/17 Wydarzenie: Psi zaprzęg - link
28/01/17 Wydarzenie: Słodka Walentynka - link
04/02/17 Nowy szablon
27/03/17 Wydarzenie: Mount-ipedia - link
21/04/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap I - link
01/05/17 Wydarzenie: Pojedynek Mistrzów, etap II - link
02/05/17 Nowy nagłówek
17/09/17 Wydarzenie: Spływ kajakowy - link
02/02/17 Nowy szablon
14/02/17 Wydarzenie: Poczta walentynkowa - link
07/07/18 Zawieszenie

Nie każde złoto, co się błyszczy; Nie każdy błądzi, kto wędruje; Nie każdą siłę starość zniszczy; Korzeni w głębi lód nie skuje


"Życie nie sta­wia pytań,
życie po pros­tu jest...
Cza­sem zęba­mi zgrzyta,
a cza­sem łasi się jak pies
"


Ciekawostki
› Właściwie Johnathan Jasper Lam;
Johnathan, bardziej popularne w pisowni Jonathan, jest imieniem hebrajskiego pochodzenia, oznaczającym 'dar od Boga/dar boży'. Mimo duchowieństwa ojca, otrzymał je jednak nie z pobudek religijnych, a przez fakt niezdecydowania rodziców; niepotrafiących wybrać między imionami 'John', które mama chciała mu nadać symbolicznie po dziadku i ze względu na urodzenie się w 65tą rocznicę urodzin Johna F. Kennedy'ego; oraz 'Nathan', które otwarcie preferował ojciec. Stąd Johnathan, acz nie posługuje nim się od przeszło dwudziestu pięciu lat
Jasper to imię wywodzące się od perskiego 'Gathaspar', znaczącego 'stróża skarbca/strażnika skarbu'; według praktykowanych od średniowiecza wierzeń, nosił je jeden z Trzech Króli. Na Zachodzie częściej spotykane w formach Gaspar, Caspar i Casper oraz francuskiej, Gaspard. Odmiana 'Jasper' jest najpowszechniejsza w Holandii, nieco rzadsza w krajach anglojęzycznych. Według rodziców, owe imię miało być pierwotnie jego pierwszym, jednak wraz z narodzinami syna, zmienili oni zdanie
Lam jest nazwiskiem, którym rodzina posługuje się od dziewięciu pokoleń; uprzednio brzmiało ono 'Lambert'. Według rodzinnej przypowieści, noszący je ówczesny przodek Jaspera, zmienił nazwisko na 'Lam' po przybyciu do Kanady, w nadziei na skuteczne wtopienie się tłum i pomyślną ucieczkę od pobratymców. Bądź co bądź, bycie zbuntowanym, francuskim korsarzem o mieszanej krwi, w czasach Rewolucji i licznych konfliktów morskich, niejednego zachęciłoby do ucieczki. 'Lambert' wywodzi się najprawdopodobniej od dolnosaskiego imienia 'Landberht', mającego z kolei swe korzenie w staro-wysokoniemieckich słowach 'land' (ojczyzna/dom) i 'beraht' (jasny/bystry/świetlisty). Współcześnie używane zarówno jako imię, jak i nazwisko w kilku krajach Europy, m.in., Francji, Holandii, Niemczech czy Wielkiej Brytanii

› Urodzony popołudniem, dnia 29 maja 1982 roku w Bostonie, w stanie Massachusetts, w Stanach Zjednoczonych Ameryki

› Jego matka była Kanadyjką o norwesko-peruwiańskich i fińsko-irlandzkich korzeniach; której rodzina od trzech pokoleń zamieszkiwała Mount Cartier, trudniąc się stolarstwem i produkcją przetworów, sprzedawanych później mieszkańcom w okresie zimowym. Ojciec z kolei, Kanadyjczykiem o głównie walijsko-północnofrancuskich korzeniach, z domieszką szkockiej krwi i dodatkiem genów rdzennych mieszkańców okolicy. Historia rodziny Lam w Mount Cartier, sięga co najmniej siedmiu pokoleń (ok. 140 lat); od początku wiążąc się z pracą w porcie i na morzu, rzadziej z innymi zajęciami; natomiast w przypadku kobiet, przeważnie z krawiectwem

› Jedyne i niecierpliwie wyczekiwane dziecko

› Chociaż został wychowany w wierze protestantyzmu, jak i większość mieszkańców okolicy, w dodatku przez ojca-pastora; poza okresem dzieciństwa, nigdy szczególnie jej nie praktykował

› Wielbiciel kotów, które uważa z reguły za towarzyszy lepszych od ludzi

› Od wczesnych lat młodości, cukrzyk typu I

› Cierpi na zespół suchego oka oraz tritanopię; przez to pierwsze często trze oczy, przez to drugie nie przepada za prowadzeniem samochodu, choć owa wada nigdy nie przeszkadzała mu w kochaniu wielkich wód i pracy na nich

› Od święta zdarzy mu się zapalić, nie przepada jednak za smakiem nikotyny

› Od blisko roku nie najlepiej sypia, nie zważając również na mocno niekorzystne w jego przypadku, nadmierne spożywanie alkoholu; które jeszcze nie tak dawno zdarzało się mu sporadycznie i zawsze w niewielkich ilościach

› Całkiem przyzwoicie gotuje; woli jednak pieczenie, którego nauczyła go mama

› Nie lubi zupy pomidorowej, którą - jak twierdzi - przejadł się w dzieciństwie

› Nie przepada za kawą, chyba że z dużą ilością mleka lub po irlandzku; bardzo lubi jednak wszelkiego rodzaju herbaty, szczególnie miętę

› Wraz z ożenieniem się, przeszedł na dietę wegetariańską, praktykowaną przez małżonkę. Dziś jest laktowegetarianinem; innymi słowy, chociaż spożywa mleko i jego przetwory (np., sery), nie jada żadnych produktów mięsnych czy jajek

Grania na skrzypcach nauczył go dziadek, podobnie jak i wielu znanych mu przyśpiewek ludowych, również tych z Francji, Walii i Szkocji; przekazywanych z pokolenia na pokolenie. To on wpoił młodemu Jasperowi opiekę nad łodziami i podstawy obowiązków pracy w porcie; oraz przekazał wnukowi większość znanych sobie legend i przypowieści

› Bardzo lubi czytać, acz jedynie prozę; przyswajanie poezji nigdy nie było jego mocną stroną. Przynajmniej tej czytanej; ze śpiewaną radzi sobie dobrze

› Podobnie jak nieżyjący już ojciec, wielbiciel krzyżówek i łamigłówek, których rozwiązywanie uważa za niezwykle relaksujące. Znając przypadkowe fakty z różnych dziedzin, nie ma z nimi większego problemu

› W okresie letnim i jesiennym, zajmuje się przyrządzaniem przetworów, na które przepisy wyniósł z rodzinnego domu. Jeśli zachodzi taka potrzeba, podobnie jak niegdyś jego mama, sprzedaje zimowe zapasy mieszkańcom

› Nie najgorzej radzi sobie z naprawą sprzętów domowych, choć ostatnio rzadko ma na to ochotę

› Studiował biologię morza w Bostonie. Chociaż ukończył pomyślnie studia drugiego stopnia, specjalizując się w geologii morza i oceanografii, nigdy nie pracował w bezpośrednio związanym z nimi zawodem

› Nie ma i nigdy nie posiadał telefonu komórkowego, nawet podczas swojego dłuższego pobytu w Stanach. Gdzie jak gdzie, lecz w Mount Cartier owy gadżet byłby doprawdy bezużyteczny

› Nie lubi wiosny i nie cierpi lata, nawet w rodzimej mieścinie; wakacje w tropikach z pewnością nie są więc na jego liście marzeń. Z czysto zawodowego i codziennego punktu widzenia; nie przeczy aczkolwiek konieczności i korzystnym wpływom owych pór roku

› Mierzy 196 centymetry wzrostu

› Szatyn o charakterystycznym, złamanym w dzieciństwie nosie i brudnozielonych oczach

› Posiada podwójne obywatelstwo: amerykańskie z urodzenia, kanadyjskie z pochodzenia i/lub korzeni rodziców

› Poza Bostonem, pobliskim Churchill i oddalonym Vancouver, nie wychylił nigdy na dłużej nosa poza Mount Cartier. I nie ma zamiaru, mimo wszystko

› Najczęściej można go spotkać w okolicach portu, w zamieszkiwanym z żoną domu nieżyjących teściów; a od pewnego czasu również w pobliskim pubie

› Mieszkańcy mówią do niego Jasper, ewentualnie Jack lub Lam; w większości zapewne nawet nie zdając już sobie dzisiaj sprawy z faktu, że to jego drugie imię. Wyjątkami są szwagier, zwracający się do niego z reguły 'Jas' lub 'Jay' oraz żona; która jako jedyna z żyjących osób, ma niezmiennie przywilej mówienia mu po pierwszym imieniu i wszelkich, wynikających z niego zdrobnień.
"– Dlacze­go wszys­cy tu­taj są tak szczęśli­wi, a ja nie?
– Dla­tego, że nau­czy­li się widzieć dob­ro
i piękno wszędzie – od­rzekł Mistrz.
– Dlacze­go więc ja nie widzę wszędzie dob­ra i piękna?
– Dla­tego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie te­go,
cze­go nie widzisz w sobie.
"

relacje | powrót
Cytaty: W tytule J. R. R. Tolkien, w karcie Agnieszka Osiecka i Anthony de Mello

Brak komentarzy

Prześlij komentarz